Wychowujmy wygranych   

Wychowujmy wygranych  

Kilka dni temu natrafiłam w internecie na filmik Fundacji Rodzice Przyszłości „Kiedyś Twoje dziecko rozwinie skrzydła, od Ciebie zależy czy będzie latać”. Nie będę ukrywać – filmik zrobił na mnie ogromne wrażenie i dał mi do myślenia. Dlaczego? Sama nie wiem, temat wydaje się bowiem dość oczywisty – przypomina jedynie o tym, jak wielki wpływ na kształtowanie dorosłego człowieka mają jego rodzice. Ale może właśnie dlatego, że wszystko jest tak oczywiste, jakże często zapominamy o spoczywającej na nas odpowiedzialności.

Jak tylko możemy staramy się chronić nasze dzieci przed niebezpieczeństwem. Tego nie rusz, bo gorące; tamtego nie rusz, bo ostre; nie biegaj, bo się przewrócisz; wszędzie tylko „nie”, „nie” i „nie”. Ponadto wyzwania dnia codziennego: pomalowane ściany, ubrudzone ubrania (to niesamowite, że dzieci brudzą się wprost proporcjonalnie do tego jak bardzo zależy nam na tym, aby jak najdłużej były czyste), stres, niepewność jutra, nieustanny brak czasu i raczkująca w tym wszystkim samodzielność naszych pociech mocno nadwyrężają naszą cierpliwość. Zapomnieliśmy już jak to jest być dzieckiem i chcemy, aby dzieci były małymi dorosłymi. Wymagamy od nich samodzielności jednocześnie na tę samodzielność im nie pozwalając. To przykre, ale prawdziwe. Wczoraj w drodze do sklepu widziałam spotkanie dwóch mam z dziećmi. „Idź, przywitaj się ładnie z Lenką” – zachęcała jedna swoją córeczkę jednocześnie mocno trzymając ją za rękę.

Zarówno wspomniany filmik jak i wczorajsza scena na ulicy zmotywowały mnie do tego, by spróbować zebrać kilka myśli o wychowaniu, które wydają się być oczywiste, może właśnie dlatego tak często się o nich zapomina.

  1. Pamiętaj, że dziecko to tylko dziecko.

To bardzo ważna zasada, o której niestety zapominamy w stresujących sytuacjach. Dziecko jest tylko dzieckiem, ma prawo czegoś nie wiedzieć, czegoś nie rozumieć, coś zrobić źle. Dziecko rozumie, że się spieszycie, a zasunięcie suwaka naprawdę czasami jest bardzo trudne. Doceń to, co zrobiło, nawet jeśli aby nalać ci soku do szklanki drugie tyle rozlało dokoła. Zaproś je do wspólnego sprzątania zamiast się wściekać, że „tyle wylało” – wtedy szybciej poprosi cię o pomoc gdy kolejny raz będzie chciało samo zrobić coś, co na razie jest dla niego jeszcze za trudne.

  1. Nie karz bez winy.
    Czy rozlana herbata, porysowana ściana albo ubrudzone sokiem ubranie to powód do nerwów i karania dziecka? Czasami tak, ale kara musi być współmierna do winy. Niestety często dziecko karane jest za błędy innych. To nie dziecko jest winne temu, że coś w pracy się nie układa, że na mieście był korek albo obiad się nie udał. Doskonale o tym wiemy, szkoda tylko, że gdy jakiś wybryk naszego malca jest tym, który przekracza naszą granicę cierpliwości, właśnie na nim wyładowujemy emocje składowane przez cały dzień.

Jeśli malec naprawdę zawinił, ukarz go stosując przez chwilę jakiś zakaz, ale jeśli winą jest tylko mały wybryk… czy nie lepiej zareagować śmiechem i zaprosić malca do wspólnej zabawy niż dokładać sobie nerwów?

  1. Komunikacja to podstawa.

To bardzo ważny punkt. Dobra komunikacja jest podstawą dobrych relacji, także tych z dziećmi. Pamiętaj, że te same zdania mogą oznaczać zupełnie inne rzeczy dla ciebie i dla dziecka. „Posprzątaj pokój” dla dziecka oznacza ukrycie zabawek, dla ciebie zaś ich posegregowanie i odłożenie na miejsce. Zamiast mówić ogólnie, spróbuj to samo przekazać szczegółowo: proszę cię, abyś pochował klocki do pudełka, posłał łóżko, schował buty do szafki. Takie polecenia są znacznie prostsze i jaśniejsze dla dziecka.

Komunikacja to także sposób przekazywania treści. Pamiętaj, że dziecko poznaje świat i naprawdę wie tylko tyle, ile dowiedziało się od ciebie. Jeśli mu czegoś zabraniasz, to wytłumacz dlaczego to robisz. Wyjaśnij mu konsekwencje. Najgorsze co możesz zrobić, to powiedzieć „nie, bo nie”, „nie, bo ja tak mówię”.

  1. Słowa klucze są nie tylko dla dzieci.

Wymagasz od dziecka, by używało magicznych słów, więc sam też ich używaj. Nic tak nie zachęca do bycia kulturalnym jak przykład rodziców.

  1. Bądź konsekwentny.

Wiem jak ciężko jest uczyć dziecko granic. Wiem jak trudno jest mówić „nie” i trwać przy swoim słowie. To boli, bo widząc smutek i łzy dziecka, chcemy zmienić zdanie, pozwolić mu chociaż na „troszeczkę”. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli nie będziesz konsekwentny od początku, to później dziecko będzie tak długo nalegało na to, byś zmienił decyzję na taką, jakiej ono chce, aż ulegniesz.

  1. Kłamiesz – przegrywasz.

Nie okłamuj dziecka, to naprawdę nie jest konieczne. Owszem, są tematy, które nie są dla dzieci, ale to, że temat jest trudny, nie oznacza, że musisz kłamać. Powiedz dziecku, że to, o co pyta jest dość skomplikowane i porozmawiacie o tym kiedy indziej, albo skup się na jakimś szczególe zagadnienia. Okłamywanie to też dawane i niedotrzymywane słowo, zapowiadanie czegoś i nie realizowanie obietnicy, jest to więc mocno powiązane z brakiem konsekwencji, ale dla dziecka sprawa jest znacznie prostsza – „mama albo tata obiecali, że pójdziemy w sobotę do parku, nie poszliśmy, więc mnie okłamali”.

  1. Pozwalaj dziecku na upadki, pokazuj jak się wstaje.

Każdy z nas chciałby widzieć jak jego dziecko odnosi sukces. Szkoda tylko, że zatrzymujemy się na samym sukcesie, który jest efektem końcowym drogi pełnej wysiłku, niepowodzeń i kolejnych prób. Sama pamiętam, że aby nauczyć się jeździć na rowerze, musiałam się dziesiątki razy przewrócić. Nikt nie jest w stanie zawsze wygrywać, więc musimy nauczyć dziecko także przegrywania i radzenia sobie z porażką tak, by każda przegrana czyniła nasze dziecko silniejszym a nie zniechęcała je do dalszej pracy. Gramy w grę – pozwólmy na to, aby nasze dziecko przegrało. Wytłumacz mu, że tym razem ty byłeś lepszy, pomóż mu dostrzec gdzie się pomyliło.

  1. Ucz też „złych” rzeczy.

Nie chodzi mi o to, abyśmy uczyli dzieci kraść, oszukiwać, przeklinać czy łamać prawo, wręcz przeciwnie. Chcę zachęcić rodziców do tego, aby nie bali rozmawiać z dziećmi też o złej stronie życia. Dzieci są doskonałymi obserwatorami i dostrzegają znacznie więcej niż my. Nie bójmy się mówić im, że nie wszyscy ludzie są dobrzy, nie bójmy się im mówić, że są rzeczy, których się nie robi, bo są złe. Wytłumaczmy im dlaczego coś jest złe. Wbrew pozorom nie będzie to reklamowanie zła, ale uczenie odpowiedzialności, empatii i bycia ostrożnym w świecie.

  1. Buduj zaufanie – tajemnica to tajemnica.

Lubisz gdy ktoś zdradza coś, co mu powierzyłeś? Myślę, że nikt tego nie lubi, dzieci też. Nawet jeśli dziecięcy sekret dotyczy czegoś naprawdę mało ważnego, nie zmienia to faktu, że sekret to sekret. To, co dla ciebie jest nieistotne, dla twojego dziecka może być w tym momencie najważniejszą sprawą na świecie. Pamiętaj, że zaufanie dziecka jest równie kruche jak zaufanie osoby dorosłej. Dostajesz je bez żadnej zasługi, więc nie zawiedź.

10. To co jest ważne dla dziecka niech będzie też ważne dla ciebie.

Trochę wiąże się to z poprzednim punktem. Pamiętasz jak myślałeś, że świat się właśnie skończył bo osoba, do której skrycie wzdychałeś w podstawówce pożyczyła ołówek od kolegi z ławki a nie od ciebie? Dziś się z tego śmiejesz, ale wtedy nie było ci do śmiechu. Twoje dziecko nie patrzy na swoje życie z perspektywy osoby dorosłej, ale tu i teraz. Jeśli coś jest dla niego sprawą życia i śmierci, to choćby sprawa była nie wiem jak błaha, to zachowaj powagę i pokaż swojej pociesze, że dla ciebie też jest to ważne. Pamiętasz jak boli gdy ktoś wyśmiewa to, co dla ciebie ważne? Nie pozwól byś to ty był tym kimś, kto zada taki ból twojemu dziecku, niech zrobi to ktoś inny, niech u ciebie szuka ono zrozumienia.