W pogoni za rekordem…

W pogoni za rekordem…

Sheyla Harsey ma największe piersi na świecie… Przeszła już kilkanascie operacji plastycznych po to, by utrzymać pierwsze miejsce w Księdze Rekordów Guinessa. Mimo, że lekarze radzą jej zaprzestania eksperymetów na swoim organizmie, ciągle ryzykuje własnym zdrowiem…

Sheyla pochodzi z Teksasu. Ma 32 lata. Jest zona i matką.  Urodziła się w Brazylii i włada kilkoma językami: portugalskim, hiszpańskim, angielskim, a także chińskim i włoskim. Na świecie znana jest przede wszystkim ze swoich ogromnych piersi, jednak uważa się głównie za piosenkarkę, aktorkę i modelkę. Amerykanka ma za sobą już ponad 20 operacji. Poprawiała sobie nie tylko piersi – zoperowała nos, powiększyła usta i regularnie stosuje botoks.

Od dziecka była fanką Dolly Parton – amerykańskiej piosenkarki country z piersiami o rozmiarze 40 DD… stąd zapewne  jej obsesja, aby upodobnić się do idolki. Na drodze do wymarzonego biustu stanęło jej jednak prawo. Hershey robiąc kolejną operację, przekroczyłaby dopuszczalny w Teksasie limit silikonu bezpieczny dla zdrowia. Aby obejść przepisy stanowe gwiazdka udała się do Brazylii, gdzie jej biust powiększono do upragnionego rozmiaru – 85N, dzięki czemu Sheyla może poszczyć się największymi piersiami świata.

Duży biust jest dla wielu kobiet przyczyną cierpienia – m.in. bólu i kłopotów z kręgosłupem. Dla nich ratunkiem są zabiegi pomniejszające piersi. Mimo to, wiele kobiet pragnie mieć nienaturalnie duże miseczki… Wszczepiają sobie coraz większe implanty, mimo iz jest to niebezpieczne dla zdrowia i może skończyć się poważnymi powikłaniami… A co się może stać?

Może dojść na przykład do martwicy tkanki, gdy implanty utrudniają dopływ krwi do danej części ciała. Implanty często też przemieszczają się, fałdują i marszczą, deformując piersi. W końcu mogą się także przyczynić do raka sutka – utrudniają bowiem przeprowadzanie mammografii.