Usługi dla najbogatszych

Usługi dla najbogatszych

Są to usługi, o których przeciętny zjadacz chleba nawet nie słyszał. Suknia od Diora dostarczona na środek Morza Śródziemnego, osobisty doradca, który potrafi z dnia na dzień załatwić swojemu szefowi fryzjera Madonny czy własny terminal na lotnisku? Wystarczająca ilość pieniędzy daje dostęp do największych i najdziwniejszych luksusów.

No bo kto bogatemu zabroni?

Garderobiany

Nawet największe pieniądze nie są w stanie kupić stylu i wyczucia dobrego smaku. Mogą za to kupić człowieka, który zna się na tym jak nikt inny. Bardzo bogaci ludzie często zatrudniają doradcę (często będącego również stylistą) zakupowego. To on odpowiada za to, żeby garderoba szefa lub szefowej zawsze była na bieżąco z najnowszymi trendami, a każda jej część skrojona idealnie na miarę (w tym celu doradca pobiera przynajmniej dwukrotnie w ciągu roku wymiary swojego klienta lub klientki). Często każdy z członków rodziny ma własnego doradcę (nawet małe dzieci).
Zamknięty butik

Jeśli już jesteśmy przy zakupach, to opływający w petrodolary arabscy szejkowie znaleźli idealny sposób na to, jak pogodzić ich rygorystyczne zasady religijne z potrzebą wydawania pieniędzy przez ich żony. Arabskim kobietom religia zabrania kontaktów w obcymi mężczyznami, a przebieranie się w sklepach, czyli miejscach publicznych, uważane jest za niestosowne. Ich bajecznie bogaci mężowie płacą więc za zamknięcie całego butiku na czas wizyty. Ekstrawagancja? Na pewno. Żony szejków kupują całe kolekcje ubrań bez przymierzania, a dopiero w zaciszu swoich hoteli i domów sprawdzają, które rozmiary i fasony na nie pasują. Całą resztę rozdają rodzinie i koleżankom. Pewna francuska gazeta opisywała nawet, jak jedna z arabskich klientek nie znając języka wskazywała całe półki, z których towar zamierzała zabrać ze sobą.
Przymiarki na jachcie

Rosyjscy miliarderzy zamieszkujący Londyn słyną z jeszcze większego rozmachu. Kiedy zamarzy im się jakaś kreacja, a są akurat na swoim jachcie na Morzu Śródziemnym albo w kurorcie narciarskim, potrafią zamówić z dnia na dzień dostawę konkretnego garnituru albo sukni. Najczęściej helikopterem, prosto na miejsce. Dowóz obejmuje jednak nie tylko samo ubranie, ale też krawca, który od razu dokonuje ewentualnych poprawek, czy nawet projektanta całej kolekcji.

Człowiek od spraw niemożliwych

Czyli po prostu konsjerż. Tak eufemistycznie Rosjanie z Londynu nazywają osobę, której szef zleca najróżniejsze zadania. Wbrew pozorom nie jest to recepcjonista pilnujący wejścia do budynku. Taki człowiek, mówiący oczywiście po rosyjsku, robi wszystko, o czym zamarzy szef: od umówienia z fryzjerem Madonny po zorganizowanie występu super gwiazdy na prywatnej, zamkniętej imprezie (np. znanego aktora w roli konferansjera czy gwiazdy estrady na kameralnym sylwestrze). Ludzie pełniący funkcję konsjerża słyną z rozległych znajomości i kontaktów, dzięki którym są w stanie zaspokoić niemal każdy kaprys (np. zdobyć bilety na mecz, chociaż od dawna nie ma ich już na rynku). W Polsce tego typu usługi świadczy m.in. część banków, których doradcy w swoich kompetencjach znacznie wykraczają poza doradzanie wysoko oprocentowanych lokat czy preferencyjnych kredytów.

Prywatny dr House

Prywatny lekarz (lub nawet sztab lekarzy) to dla bogatych usługa oczywista. Chodzi nie tylko o jakość usług medycznych (muszą to być fachowcy najwyższej próby, niczym serialowy dr House), ale przede wszystkim o bezpieczeństwo i dyskrecję. Najbogatsi mają swojego przybocznego medyka, który jeździ z nimi we wszystkie dalsze podróże, a także sprawuje wyłączną pieczę nad zdrowiem swojego szefa. Nie jest to usługa tania, ale przecież na czym jak na czym – na zdrowiu oszczędzać nie ma sensu.

Płeć ochroniarza

Arabscy szejkowie poza tym, że dla wybranek swojego serca potrafią wykupić całe butiki, są też o nie niezwykle zazdrośni. W Paryżu szejkowie mają więc zwyczaj zatrudniać kobiety-szoferów, które jednak nie tylko wożą ich żony, ale pełnią też równocześnie funkcje ochroniarek i… szpiegów. Donoszą bowiem swojemu szefowi, kiedy, z kim i na jak długo spotykała się jego małżonka. Do tej funkcji najczęściej zatrudniane są białe Europejki posługujące się językiem arabskim.
„Fixer” od podróży

Bogacze lubią też podróżować. Oczywiście: luksusowo. Czyli bez wysiłku. Dlatego najczarniejszą robotę przed każdym większym wyjazdem wykonują za nich tzw. fixerzy, czyli jednoosobowe biura podróży. Muszą w krótkim czasie zorganizować przelot w dowolne miejsce świata. W ich gestii leżą rezerwacja biletów na samolot lub statek, znalezienie i opłacenie hotelu, wymiana pieniędzy i cała logistyka.

Lotnisko na zawołanie

Większość bardzo bogatych ludzi ma też własne samoloty. W środowisku stewardów i stewardess mówi się nawet, że wśród arabskich szejków wręcz wypada mieć własną maszynę. Naturalnie, z prywatnym pilotem i osobiście zrekrutowaną załogą (zarówno pilot, jak i załoga są przypisani tylko do jednego, konkretnego samolotu). Szejkowie dla obsługujących ich ludzi są niezwykle hojni. Nierzadko jako „napiwki” rozdają chociażby luksusowe zegarki (była stewardessa opowiadała nam, jak po jednym z lotów pracownik szejka rozdawał wszystkim arcy drogie zegarki szwajcarskiej marki Breitling, które przyniósł… w siatce). Ponadto, bogacze przechodzą przez VIP-owską odprawę na lotnisku i latają z osobnego terminalu. Koszt takiego udogodnienia zaczyna się od ok. kilkunastu tysięcy euro i rośnie w zależności od dodatkowo dobieranych przez klienta usług.
Pomoc drogowa z helikoptera

Lubujący się w drogich samochodach milionerzy i miliarderzy nie muszą się przejmować też pomocą drogą. Właściciele Rolls Royce’ów, kiedy ich wóz zepsuje się na odludziu, wzywają specjalistyczną pomoc drogową, która przylatuje do nich helikopterem. Mechanicy z wielkimi walizkami pełnymi części zamiennych i narzędzi w mgnieniu oka przywracają samochód do życia.

Swatka dla bogatych

Bogacze nie pozostawiają nic przypadkowi także w sferze uczuciowej. Jeśli szukają drugiej połówki i chcą mieć pewność, że się nie zawiodą, zdają się na profesjonalistów. Ci poznają ze sobą samotnych, acz dobrze urodzonych i/lub sytuowanych ludzi. Dbają o wybór idealnego miejsca (np. spontaniczna kolacja w Paryżu), nastrój (chociażby wynajęcie na cały wieczór modnej restauracji) i prywatność (ta jest najważniejsza, więc swaci i swatki dbają o to, aby w pobliżu nie pojawiali się natrętni paparazzi). Cena usługi: co najmniej kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Ale taka jest cena prywatności w kręgach najmożniejszych tego świata.

Stylista choinki

Kiedy miliony ludzi biegają po lokalnych targach i stoiskach, żeby znaleźć dla siebie świąteczną choinkę, a potem spędzają godziny na jej ubieraniu, bogacze zlecają to wszystko odpowiedniemu człowiekowi. W jego gestii leży znalezienie idealnego drzewka i przystrojenie go tak efektownie, aby klientowi pozostało już tylko rozpakowanie leżących pod nim prezentów. Ceny tej usługi zaczynają się od 20 tys. dolarów.
Prywatne kino

Bogacze nie chodzą do kin, to kino przychodzi do nich. Większość z nich ma w domu prywatną, kameralną i nowoczesną salę kinową. O aktualność filmowej biblioteki dbają, a jakże, wyznaczeni do tego ludzie. I kiedy zwykły Kowalski staje na głowie, żeby zdobyć bilet na wymarzoną premierę, finansowi krezusi po prostu rozsiadają się w obitych mięciutką skórą fotelach i premierą cieszą się w swoich pałacach. Koszt: od 35 tys. dolarów w górę.

Brzuch do wynajęcia

Zajmowanie się dziećmi nie należy do ulubionych obowiązków bogaczy. Dlatego nawet własne pociechy chętnie powierzają odpowiednim profesjonalistom – super drogim nianiom. Jedna zajmuje się nimi w nocy, druga za dnia, a trzecia odpowiada za odprowadzanie i przyprowadzanie ich ze szkoły, dodatkowych zajęć czy spacerów. Nianie to jednak nie wszystko. Bogate kobiety coraz częściej decydują się już także na wynajmowanie osoby do… urodzenia dziecka. Powodów jest wiele: od zaawansowanego wieku i obaw o zdrowie po niechęć do utraty figury i zjawiskowej urody. Tak czy inaczej, rodzenie dzieci też stało się towarem. Ale tylko dla możnych.
Wojsko ratuje Rembrandta

Milionerzy i miliarderzy często lokują swoje bogactwa w dziełach sztuki, bo to waluta, która nigdy nie traci na wartości. Problem zaczyna się, kiedy nagle muszą opuścić swoją rezydencję – czy to z powodu klęski żywiołowej, czy zamieszek na ulicach miasta – zostawiając płótna Picassa, Rembrandta i Van Gogha na pastwę losu. Dlatego wielu z nich decyduje się na wynajęcie dość specyficznych firm ubezpieczeniowych. Za krociowe sumy nie tylko ubezpieczają dzieła sztuki od wszystkie, co tylko może im się stać, ale oferują też usługi niestandardowe. Wyobraźmy sobie na przykład, że nasza willa znalazła się w środku potężnych zamieszek i plądrują ją wandale. Jeden telefon, a na ratunek naszym obrazom czy rzeźbom rusza oddział specjalny, który nie spocznie, dopóki nie przywiezie nam naszej własności z powrotem.

Źródło – newsweek.pl