„Turyści” – krwista i bardzo czarna komedia

„Turyści” – krwista i bardzo czarna komedia

Lato w mieście nie jest takie złe. Prawie każdego dnia w Warszawie coś się dzieje ; kina plenerowe, teatry, koncerty. Ostatnio wybrałam się na sens pod chmurką PROMU Kultury na Saskiej Kępie. W piątkowy, ciepły wieczór wyemitowany został film „Turyści” w reżyserii Bena Wheatley’a. To historia o parze, która wyrusza przyczepą kempingową po Anglii. Jednak to nie jest taka miła i słodka opowiastka. To bardzo krwista i jeszcze bardziej czarna komedia!

Tina tkwi pod jednym dachem z bardzo dziwną matką, która robi wszystko, aby uzależnić od siebie córkę. 34-letnia kobieta ma już jej naprawdę dosyć. Potrzebuje wakacji i odpoczynku. Zatem kiedy jej chłopak Chris proponuje pełną swobody i luzu wycieczkę po Anglii przyczepą kempingową – ta bez wahania się zgadza.

Wymarzone wakacje u boku ukochanego nie do końca są piękne i romantyczne. Tina w pewnym momencie przekonuje się, że jej chłopak tak naprawdę posiada bardzo mroczną twarz. Brutalny świat Chrisa pochłania Tinę do tego stopnia, iż razem ze swoim mężczyzną robi rzeczy, które jeszcze kilka miesięcy temu wydałby by jej się bezduszne i okrutne. „Turyści” w swoich poczynaniach są bardzo ostrzy. Jeżeli ktoś im staje na drodze – skutecznie go likwidują.
W filmie Wheatley’a znajdziemy potężną dawkę czarnego humoru, krwi, ale także przemocy. Chwilami całość budzi obrzydzenie i zniesmaczenie. Szczególnie widać to w scenach morderstw, w których bohaterowie ewidentnie się lubują. Jednak za chwilę widzowie zapominają o strasznych czynach Tiny i Chrisa, aby zaśmiać się z ich niezwykle zabawnych i chwilami absurdalnych dialogów.

„Turyści” to również film o dorastaniu i wycieczce w głąb siebie. Jednak wydaje mi się, że jest to produkcja nie dla każdego. Ci bardziej wrażliwi mogą być naprawdę oburzeni i zniesmaczeni tym, czego dokonują główni bohaterowie. Jednak co mnie najbardziej zaskoczyło, to to, iż na seans przybyło bardzo dużo emerytów. Ciekawa jestem, ilu z nich wiedziało, o czym jest ten film? ;)

Ja co do „Turystów” mam mieszane uczucia. Z jednej strony lubię takie czarne i absurdalne poczucie humoru, z drugiej – film był dla mnie chyba trochę zbyt krwisty i brutalny. W niektórych momentach produkcja przypominała mi „Dzikie historie” Damiána Szifrona. Jednak cieszę się, że zobaczyłam ten film. Brawa za aktorstwo należą się odtwórcom głównych ról – Alice Lowe i Steve’owi Oramowi. Również brawa za muzykę, która była spójna z całą historią. Piosenka „The Power of Love” Frankie Goes to Hollywood idealnie tam się wpasowała!

  • Kasia Nowak

    widziałąm, hmmm specyficzny :)

  • Aldona Kosiar

    Czarna, zależy jak czarna, ale chętnie obejrzę.

  • Ela Strzępień

    A ja #czekamnalisty ;)