Trolle grasują w sieci

Trolle grasują w sieci

Artykuł pochodzi z internetowego wydania  www.przekrój.pl

Jest jednak tak prawdziwy, że postanowiłam go w całości przytoczyć….

 

Wirtualne życie Czułego Wojtka, Jasia Śmietany lub Kasi z Lublina jest dziś takim samym źródłem internetowych plotek jak realne losy znanych piosenkarek lub aktorów 

W polskim Internecie jest już oczywistą oczywistością, że „szustą rzoną” Czułego Wojtka była Jennifer Lopez, a Kasia z Lublina ma wymiary modelki i razem ze swoim chłopakiem Tuptusiem przyjeżdża bmw rocznik 2012 do modnych kurortów, gdzie ratuje z opresji Piotra Rubika. Jest oczywistością, że dla Jasia Śmietany większość zjawisk na świe–cie „jezd bes sęsu”, a jego przodków malował Rębrant i Salvador Z Oddali. O Antku Emigrancie też sporo wiemy: to najpewniej – jak twierdzą stali bywalcy Internetu – zakamuflowany PR-owiec Prawa i Sprawiedliwości, który każdą swą wypowiedź rozpoczyna od pozdrowienia: „Cześć Komuszki”.

Wszyscy, no prawie wszyscy, wiedzą również, że pod tymi tajemniczymi ksywkami kryją się trolle. Złośliwe, namolne, czasem nawet śmieszne. A coraz częściej także straszne. Bo trolle z Internetu, ku przerażeniu wielu tak zwanych anonimowych użytkowników sieci, coraz częściej przestają istnieć tylko na niby. Pukają do naszych drzwi. Prawdziwych.

Głupek wioskowy

Troll to stwór z mitologii nordyckiej. Nieco przygłupi, zjadliwy, o wielkiej sile rażenia. Potrafi zwalić z nóg największego osiłka. Czuły Wojtek też ma siłę.

I wytrwałość. Od rana do wieczora siedzi w Internecie i codziennie zwala z nóg setki internautów. Jegodziałalność, jak też działalność setek podobnych mu pracowitych szkodników, naukowcy określają dziś właśnie mianem trollingu.

– Trolle istnieją w wirtualnym świecie po to, by w nim namieszać – wyjaśnia socjolog Internetu i medioznawca Michał Piotr Pręgowski. – Dla wielu z nich to sposób na życie i najistotniejsze zajęcie. Tym samym zajęły miejsce dawniejszych dworskich trefnisiów oraz głupków wioskowych.

Czuły Wojtek miesza od czerwca ubiegłego roku. W ciągu zaledwie siedmiu miesięcy na portalu Onet.pl umieścił dziesięć tysięcy komentarzy. Większość obraźliwych, nadętych, naszpikowanych błędami ortograficznymi. Odpowiedziało na nie setki tysięcy poirytowanych, zdumionych, bywa, że rozbawionych internautów. Z czasem Czuły Wojtek z trolla stał się idolem, dziś jest najpopularniejszym komentatorem rzeczywistości w polskim Internecie. Co takiego ma Czuły Wojtek, czego nie mają inni?

Ma porsche, laptopa w cenie samochodu i zarobki na poziomie dyrektora kopalni. Zaliczył 114 kobiet, w tym Jennifer Lopez i pewną „ksienrzniczkę”. Ale kobiety traktuje przedmiotowo, właściwie jest szowinistyczną, męską świnią. Dowód? „Wiadomo że męrzczyźni sa od przyjemności, a kobiety od gotowania nam obiaduw” – zauważa odkrywczo. Może dlatego tak często Czuły Wojtek się rozwodzi. „A u mnie w łikend był zjazd wszystkich byłych męrzów mojej szustej rzony – zapewnia internautów. – Tesz byłej. Razem było jakieś 40 osub, bo niektórzy byli męrzowie przyszli ze swoimi siudmymi rzonami oraz dziećmi z piątego małżeństwa”. Trzeba przyznać, że na internetowych forach Czuły Wojtek ma niezłe fory. Inni nie mogą robić błędów, moderatorzy odrzucają posty internautów stojących na bakier z ortografią.

– W przypadku Czułego Wojtka mamy jednak do czynienia ze świadomym działaniem, pewną kreacją, niepowtarzalnym stylem – przyznaje Anna Szczygieł, specjalistka do spraw PR Grupy Onet.pl SA. – Dlatego przymykamy oko na jego „męrzów” i jego „rzony”.

W karzdym temacie

Onet przymyka także oko na najsłynniejszego konkurenta Wojtka, Jasia Śmietanę, którego okrzykniętego w Internecie „miszczem saspęsu” i czwartym leszczem. Jak też komentatorem sportowym i fachowcem w wielu dziedzinach, w tym neurologii. „TO APSURT!!! – zauważa Jaś na jednym zinternetowych forów. – Prawidłowy muzg jak mój nie posiada żadnych skomplikowanych łączy neurotycznych… jest gładki, czysty i nie ma żadnych załamań i fałdowań… po gładkiej powierzchni szybciej przechodzą informacje i nie zostają zanieczyszczone i przekłamane gdyż nie muszą wpadać w szczeliny muzgowe… to dlatego poniekond jestem wybitnym specialistą w karzdym temacie”.

– Jaś jest błyskotliwy, widać, że rzeczywiście różne dziedziny wiedzy nie są mu obce – przyznaje dziennikarz internetowy Łukasz Medeksza, współtwórca bloga Piąta Władza. – Z równie wielką swadą wypowiada się na temat piłki nożnej, jak i poziomu polskiego aktorstwa. Nic więc dziwnego, że wielu internautów szczyci się dziś swoimi osobistymi księgami cytatów Jasia Śmietany. Takich jak ten: „A CO MNIE TO MA OBCHODZIC?!!! JA TANKUJĘ W LITRACH I PODWYSZKI BARYŁEK. MNIE NIE DOTYCZY!!! MNIE TO NIE RUSZA!!”.

Albo takich jak te: „To jezd bes sęsu. Hciałbym tak ómiedź”. Jaś inspiruje. To on jest bohaterem jedynego być może w Polsce całkowicie wirtualnego dowcipu:

„Pszyhoci Jasio do Tesco i muwi:
– Poproszem frydki.
– Nie ma zimniakuf.
– Nie żkoci. Mogom być s hlepem”.

Kto za tym stoi

Kim naprawdę jest Jaś? Łukasz Medeksza, ale też wielu innych internautów podejrzewa, że „wioskowy głupek” tak naprawdę jest etatowym pracownikiem portalu Onet.pl (na tym portalu najczęściej pojawiają się wymienieni osobnicy), którego zadaniem jest „rozkręcanie” dyskusji na forach internetowych. Podobnie zresztą jak Kasia z Lublina i Tadeusz Mroczko, który od pewnego czasu przestał się ujawniać.

Jest kilka przesłanek, które mogłyby potwierdzać tę spiskową teorię. Internauci zauważyli na przykład, że w lutym tego roku z konta Jasia Śmietany wypłynął komentarz w niepowtarzalnym stylu Tadeusza Mroczko. Z kolei Kasia z Lublina w maju napisała post ļ la Mroczko, a 1 sierpnia w stylistyce Jasia Śmietany.

– Wcale bym się nie zdziwił, gdyby okazało się, że za trollami stoją forumowicze wynajęci przez wydawców internetowych za pieniądze – uważa Michał Parzuchowski, psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie. – W tym, że nas obrażają, wyśmiewają, drażnią, jest pewna metoda. Większość z nas spontanicznie broni się przed atakami i odpisuje na obraźliwe komentarze. Dzięki temu liczba wpisów internautów na portalu rośnie, a portalowi… rośnie liczba reklamodawców.

Anna Szczygieł z Onet.pl zapewnia, że portal nie wynajmuje trolli. Prawdziwych nazwisk aktywnych forumowiczów ujawnić jednak nie może. Oni sami też nie mają ochoty się ujawniać. Próbowałam bezskutecznie namówić do zwierzeń Jasia Śmietanę i Kasię z Lublina. I kilku innych znanych w sieci szkodników. Odezwał się do mnie tylko Czuły Wojtek. – Jestem faktycznie czuły – zapewnił mnie mailowo. – Tylko że na imię mam inaczej.

Dowiedziałam się jeszcze, że jest brunetem, ma 180 centymetrów, gęste, piękne włosy i złoty kolczyk w lewym uchu. Oraz niebieskie oczy. I że interesują go szachy i piłka nożna.

Nie dowiedziałam się, gdzie pracuje i gdzie mieszka, choć jeden z lokalnych dzienników odkrył niedawno, że Czuły Wojtek to najprawdopodobniej bezrobotny, samotny mężczyzna z Praszki na Opolszczyźnie.

Szkodnik w realu

A może lepiej nie wiedzieć, skąd pochodzi Wojtek, Jaś, Antek Emigrant (który zawsze posługuje się polską klawiaturą), a nawet Kasia z Lublina? Bo z trolli można się śmiać, ale można im się także mocno narazić. Dlatego coraz częściej pod wpisami „wioskowych głupków” pojawiają się ostrzeżenia innych internautów: Uwaga, nie karmić trolli!

O tym, że nie warto karmić potworka, przekonał się na własnej skórze Olgierd Rudak, prawnik z Wrocławia. Przez zaciekłego, wirtualnego szkodnika całkiem realnie stracił pracę.

– Trafiłem na niego przypadkiem na jednym z forów prawniczych – przyznaje Rudak. – Naraziłem mu się, bo miałem inne zdanie na temat licencji na oprogramowanie komputerowe. Zaczęło się od pogróżek w sieci, skończyło na telefonach do mojego szefa i pismach z żądaniami odszkodowania od mojej firmy za to, że śmiałem go w Internecie obrazić. Po pewnym czasie mój pracodawca miał dość, postanowił pozbyć się zarówno wariata, jak i jego ofiary.

Ofiarami trolla, z którym Rudak do dziś ma na pieńku, jest wielu użytkowników sieci, którzy z wirtualnym stworem spotkali się ostatecznie w „realu” – tak wynika z lektury licznych internetowych komentarzy. Ofiarą forumowicza zaś, określanego czasem mianem ArBuza albo Pana Biuro, stał się sam Internet. A dokładniej Wikipedia, w której ArBuza przedstawiono z imienia i nazwiska. I której twórców ArBuz podał za to niedawno do sądu.

Tak więc trolle – także te nasze, polskie – potrafią być i śmieszne, i straszne. Potrafią już przeniknąć ze swojego świata, którego nie ma (gdzie Czuły Wojtek zaliczy za chwilę 115. kobietę i kolejny samochód), do naszego świata, który jest.