„Taxi Teheran”

„Taxi Teheran”

„Taxi Teheran”, reż. Jafar Panahi

Jafar Panahi to irański reżyser obłożony przez władze swojego kraju dwudziestoletnim
zakazem kręcenia filmów, opuszczania kraju czy kontaktów z zagranicznymi dziennikarzami.
Stało się tak po wsparciu reżysera dla opozycji w wyborach parlamentarnych w 2005 roku.
Panahi jednak nic sobie z tego nie robi i obchodzi reżimową karę wszelkimi możliwymi
sposobami. Kanałem dystrybucji jego obrazów na festiwale stały, na przykład, program Skype
a nawet ciasto, w którym przemycił pendrive z nagranym na nim filmem.

Paradoksalnie, dość drastyczny kontekst w jakim przyszło pracować Panahiemu (a
także udawać, że wcale nie pracuje), wzmógł światową uwagę. Jego filmy dostają się na
najważniejsze festiwale, zgarniają na nich nagrody i stają się sztandarem walki o wolność
artystycznej wypowiedzi. Przykładem jest tutaj jego najnowsze dzieło, „Taxi Teheran”,
niedawny zdobywca Złotego Niedźwiedzia na Berlinale.

Jako że Panahi, nie mógł tak po prostu zatrudnić ekipy i zaaranżować planu
zdjęciowego, potrzebował prostego i nierzucającego się w oczy sposobu, by nakręcić cały
materiał. Jego pomysłem na „Taxi Teheran” było umieszczenie w środku samochodu
niewielkiej kamery przemysłowej i zaaranżowanie serii scenek z niby-przypadkowymi
pasażerami i sobą w roli w taksówkarza. Cały film opiera się na dialogach, świetnie
obrazujących i komentujących absurdy życia obywateli spętanych obyczajowo-religijną
doktryną.

Pomimo skrajnie oszczędnej formy (kamera praktycznie nie opuszcza tytułowej
taksówki), obraz Panahiego nie sprawia klaustrofobicznego wrażenia. Wręcz przeciwnie,
dzięki wartkim dialogom, galerii ciekawych bohaterów i dowcipnym sytuacjom film ogląda
się z zaciekawieniem. Mamy tutaj m.in. człowieka parającego się sprzedażą filmów oficjalnie
zakazanych w Iranie, dwie przesądne kobiety, wiozące swoje rybki do życiodajnego źródła
Alego czy rannego w wypadku motocyklistę, nagrywającego swoją ostatnią wolę na Iphona,
po to, by uratować żonę przed czekającym ją ubóstwem. Jednak główna idea „Taxi Teheran”
wyrażona jest ustami siostrzenicy reżysera Hany, która realizując zadanie domowe, polegające
na nakręceniu krótkiego filmu, bezlitośmie obnaża absurdy irańskiej indoktrynacji,
funkcjonującej na każdym poziomie życia obywateli tego państwa.

To co ratuje „Taxi Teheran” przed przyciężkawym klimatem dysydencko-
antysystemowym to niewątpliwa lekkość i humor. Panahi zgrabnie zmienia tonacje,
przeskakując od prawdziwego dramatu, przez groteskę aż po rasową komedię sytuacyjną.
Dzięki temu, kontekst polityczny nie przysłania tego, co irańskiego reżysera interesuje
najbardziej – ciekawości dla człowieka, starającego się za wszelką cenę żyć normalnie w
nienormalnych czasach. W ten sposób Panahi dotyka problemów ogólnych, obiektywnych,
sięgających daleko poza irańskie granice.

„Taxi Teheran” to niewątpliwie jeden z najważniejszych filmów 2015 roku.

  • Luśka Tyszka

    czyli film nie tylko ważny, ale i przyjemny w odbiorze – jestem chętna.

  • Kasia Nowak

    Ważny głos w sprawie wolności słowa! Nie można przegapić!

  • Beata Meisner

    Wybieram się w ten piątek. Mam na niego ochotę odkąd usłyszałam o wynikach z tegorocznego Berlinale.

  • Kalina Borowiec

    Myślę, że humor i dystans to świata i (czyt. reżimu) w którym przyszło żyć i tworzyć reżyserowi, to clu wszystkiego, inaczej nie było by takiego filmu, a walka nia zawsze oznacza pójście na barykady z ostra amunicją. A Panahi udowadnia to doskonale każdym swoim filmem.