Sierpień w hrabstwie Osage

Sierpień w hrabstwie Osage

Sierpień w hrabstwie Osage to film, który powstał na podstawie sztuki Tracy’ego Lettsa, odwołującej się do biografii dziadków Lettsa, których historia przypomina dzieje Violet i Beverly’ego Westonów. Sama zaś sztuka porównywana była m.in. ze Zmierzchem długiego dnia Eugene’a O’Neilla, Szklaną menażerią Tennessee Williamsa czy Kto się boi Virginii Woolf? Edwarda Albeego. Została nagrodzona Pulitzerem oraz nagrodą Tony’ego.


W fenomenalnej obsadzie, znaleźli się także: Ewan McGregor, Chris Cooper, Sam Shepard, Benedict Cumberbatch. „Sierpień w hrabstwie Osage” jest również jednym z najczęściej wymienianych tytułów w tegorocznych „wyścigach” po Oscary.

Film na pierwszy rzut oka wydaje się być typowym amerykańskim dramatem rodzinnym. Jednak ta komedia obyczajowa to zabarwione sarkastycznym – czarnym niczym piekło humorem – spojrzenie na arcytrudne relacje matki (Meryl Streep) i jej trzech dorosłych córek granych przez: Julię Roberts, Juliette Lewis, Julianne Nicholson. Wszystkie trzy jako młode kobiety opuściły rodzinny dom, uciekając w przenośni i dosłownie w inne rejony stanów, różne związki itp. Jednak pewnego dnia w wyniku zaginięcia ojca (Sam Shepard) powracają, by zmierzyć się z problemami, które tak dawno temu stanęły kością niezgody w ich rodzinie.
Zniknięcie seniora rodu zdaje się być jedynie pretekstem do opowiedzenia o rozpadzie klasycznej amerykańskiej rodziny, która jak wiele innych wzbogaciła się kosztem rdzennych mieszkańców tej ziemi. Film mistrzowsko demaskuje koniec amerykańskiego snu, ukazując moment, w którym ta destrukcja zwraca się przeciwko samym amerykanom.


Akcja rozgrywa się niedaleko Tulsy w stanie Oklahoma. To właśnie w tym dusznym, niemal zapyziałym i sennym centrum Stanów Zjednoczonych widzimy dysfunkcję rodziny z amerykańskiej prowincji.
W pierwszych scenach filmu Beverly Weston zatrudnia służącą, Indiankę do opieki nad swoją chorą i naćpaną lekami żoną, Violet. Sceny te pomimo pozornego spokoju są jednocześnie pożegnaniem, zapowiadającym kres patriarchatu i kryzys męskości. W kolejnych sekwencjach kobiety, zresztą liczniejsze, przejmują stery i to im przypadają najbardziej efektowne role. Chora na raka jamy ustnej (tutaj symbol ostrego języka) Vi Weston jest najbardziej świadoma (jak sama twierdzi: ja wiem wszystko), bezkompromisowa i nieprzejednana z całej rodziny, mimo permanentnego bycia na „haju”. Jako, że w starciu z rakiem nie ma zbyt wielu szans, więc wykorzystuje rodzinny zjazd, by włożyć przysłowiowy kij w mrowisko.

„Niepoprawność polityczna tej, jak nazywają ją Amerykanie, „czarnej komedii” przejawia się w ostrym języku i w mrocznych scenicznych obrazach.”

Sierpień… nie unika wzruszeń i silnych emocji, opowiadając przy tym uniwersalną historię o rodzinnych więzach. W tym wypadku prawda jest bolesna i przejmująca, jest wołaniem, rozpaczliwym o to, by wspólnie przeżywany kryzys pomógł wreszcie rozwiązać stare, zapiekłe konflikty. Widz przez chwilę wierzy, że ten „krzyk” będzie miał moc oczyszczającą.
Niby Westonowie starają się uporządkować swoje życie, zwłaszcza po „scalającej” ich, niestety tylko przy wspólnym obiedzie, tragedii. W moim odczuciu jednak towarzyszy im dojmujące poczucie zwątpienia i rezygnacja, bo oni wszyscy mają świadomości porażki. Ta rodzina niszczona jest przez różne patologie (alkoholizm, narkomanię, niewierność, rozwody, kazirodztwo, znęcanie się nad dziećmi, czy molestowanie).

Każda rodzina, każdy dom ma swoje demony. Jednak czy aż takie? Warto zobaczyć tę inteligentna komedię głównie ze względu na gwiazdorski duet Meryl Streep i Julii Roberts.
Osobiście trzymam kciuki za Oskara dla Streep – zagrała brawurowo.

Polecam.

Trailer filmu: