„Saga Księżycowa: Cinder”

„Saga Księżycowa: Cinder”

„Saga Księżycowa: Cinder”. Pewnie zauważyliście już, że siedzi we mnie mała dziewczynka, która nierzadko zabiera głos w doborze moich lektur. To ona ponownie namówiła mnie na opowieść, na którą pozornie jestem już za duża.

 

 

 

Dałam się skusić na księżycową wersję Kopciuszka autorstwa Marissy Meyer i nie żałuję.

Przyznam, że spodziewałam się banalnej opowieści opartej na wytartym schemacie i pierwsze strony książki trochę utwierdziły mnie w moim wyobrażeniu. Cinder, jest sierotą wychowywaną przez złą macochę Adri w towarzystwie jej dwóch córek: Pearl i Peony. Jak przystało na Kopciuszka jest wiecznie brudna i zapracowana, a jej jedynym przyjacielem jest android Iko (zastępstwo disneyowskich myszy). Różnica jest taka, że Cinder mało, iż jest cenionym mechanikiem, to jeszcze cyborgiem.  Jest też książę i bal, na którym ma znaleźć żonę. Zaproszone są oczywiście wszystkie panny z Królestwa, a Cinder nie ma szans na niego pójść. Macocha nie zamierza marnować pieniędzy na sukienkę dla niej, a nawet gdyby zorganizowała ją sobie sama, podła kobieta znajdzie sposób, by do tego nie dopuścić.

Jednak to nie wszystko co składa się na treść książki. Rzecz dzieje się w przyszłości, wiele lat po czwartej wojnie światowej, wiele lat po tym jak ludzie zasiedlili księżyc w skutek czego narodziła się rasa Lunarów. Są oni potomkami Ziemian, ale o niezwykłych zdolnościach. Planetą włada okrutna królowa Levana. Uciekinierzy z Luny sprowadzili na Ziemię śmiertelną zarazę letumosis, która dziesiątkuje Ziemian, będąc dla lunarskich nosicieli nieszkodliwą. Dotknęła ona samego cesarza. Naukowcy od lat bezskutecznie poszukują antidotum, a w obliczu choroby władcy zwiększają jeszcze wysiłki… Niespodziewanie zaraza dotyka przyrodniej siostry Cinder – Peony, najbliższą jej osobę, z którą łączyła ją szczera więź. W tym samym dniu dziewczyna poznaje księcia Kaia, ale bynajmniej jej życie nie zamienia się od tego momentu w bajkę…

Lektura wciąga z minuty na minutę, a finał rzeczonego balu jest zupełnie inny niż we wszystkich dotychczasowych bajkach o Kopciuszku. Każda z postaci ma niepowtarzalną osobowość, a połączenie baśni z science-fiction udało się autorce w sposób mistrzowski. Nie jest przesłodzona, a wykorzystanie utartego motywu w tak nowatorski sposób, wywołuje co raz to nowe zaskoczenia u czytelnika. Każdy znany casus baśni braci Grimm jest niespodziewanie obalany i stanowi wyjście do (pozornie) patowej sytuacji.

Cinder to kopciuszek, który walczy o wiele więcej niż miłość, ląduje w środku politycznej burzy, ściera się z przeszłością, podejmuje walką o życie najbliższych. Czy podejmie również walkę o losy całej planety?

 

Zobacz trailer książki: