Pollyanna dorasta – czyli powrót klasyki

Pollyanna dorasta – czyli powrót klasyki

Pollyanna dorasta – czyli powrót klasyki i kontynuacja opowieści o dziewczynce, którą za jej optymizm i życzliwość pokochały miliony ludzi na całym świecie.

 

 

Książka ta nie straciła nic z uroku pierwszej części. Pollyanna wciąż bawi i wzrusza.

W drugiej części swoich przygód, Pollyanna jest już dziewczyną, nie dzieckiem. Zostaje wysłana do ponurej pani Carew. Ma jej pomóc w odzyskaniu chęci do życia. Tam też spotyka pewnego chłopca… Być może zaginionego siostrzeńca jej opiekunki, ciotki Polly? Pollyanna pokazuje nam się ze swojej romantyczno kobiecej strony – kocha i pragnie być kochana. Niestety, w sprawach uczuć Pollyannie nie pomaga nawet jej własna „gra w zadowolenie”…
Jak zawsze dziewczyna na swej drodze poznaje wielu ludzi, którzy stają się jej przyjaciółmi. Po kilku latach spotykają się i wspólnie wybierają na biwak… który może wiele zmienić.

Książka tak jak poprzednia przesycona jest niesamowitym ciepłem i radością. Od razu robi lżej na duszy, wszystko dzięki naszej ulubienicy, która nic, a nic się nie zmieniła. Momentami było to niewiarygodne, bo przecież jest starsza, ale ciągle zachowuje w sobie taką pozytywną naiwność i świeżość. Jeśli komuś podobała się poprzednia część z pewnością sięgnie i po tą.

E.H. Porter pisała początkowo romanse, ale prawdziwą sławę przyniosła jej „Pollyanna”. „Pollyanna” ukazała się w roku 1913, zaś „Pollyanna dorasta” w dwa lata później. Gra stosowana przez Pollyannę zyskała z czasem miano „efektu Pollyanny”, który został opisany w roku 1978. Wszyscy znamy modne swego czasu amerykańskie pozytywne myślenie. Ja dałam się złapać :)