„Niezniszczalni 2” miażdżą humorem!

„Niezniszczalni 2” miażdżą humorem!

„Niezniszczalni 2” O ile pierwsza część była humorystycznym kinem akcji, o tyle druga niemal miażdży widowiskowością i dowcipem.

 

 

Sukces pastiszu bohaterów lat 80-tych zaskoczył chyba samego Stallone’a (reżyser, scenarzysta i producent pierwszej części ), który   nie udaje, że sili się na realizm, za to sili się nadzwyczaj dobrze z Van Dammem.

Dla tych, którzy nie znają panów z ekipy parę słów o bohaterach:

Gunnar Jensen  niezbyt elokwentny zabijaka i niegroźny ćpun grany przez Dolpha Lundgrena jest doktorem chemii.

Jason Statham to „Christmas”, co tłumaczy ubarwienie „bojowe” samolotu. Jest drugi w hierarchii zespołu (po Barneju Rossie) i jako jedyny ma dziewczynę, która to po swojej niechlubnej zdradzie z pierwszej części, teraz dzwoni, by mu przypomnieć o swoim oddaniu w niekoniecznie właściwych momentach.

Barney Ross, czyli Sylvester Stallone – szef zespołu, rozdaje karty, decyduje o zleceniach. Kocha czachy i duże spluwy. Sam zrobił sobie motor…

Jet Li to „Ying Yang” ksywka dużo o nim mówi. Poza tym, jako ze jest mały musi pracować więcej niż inni, więc chce podwyżki.

Hale Ceasar (Terry Crews) wyznaje zasadę, że „kto z sobą nosi, nikogo nie prosi”, a nosi różne przydatne rzeczy ;)

Bruce Willis to Church – aby zrozumieć ksywkę przyda się obejrzeć jedynkę.

To oczywiście nie wszyscy, ale ci, którzy najbardziej utkwili mi w pamięci. Do ekipy dołącza również kobieta Maggie (Nan Yu), na co Ross nie ma ochoty się zgodzić, ale Church nie daje mu wyboru.

To ma być pozornie prosta misja, trzeba „coś” wyjąć z wraku samolotu, aby nie dostało się w niepowołane ręce, ale oczywiście okazuje się, że tzw. niepowołane ręce (tu Van Damme jako Vilain) czekają na naszych bohaterów. Mało tego, że odbierają im „coś”, to jeszcze mordują najmłodszego w ekipie – Billa the Kid (w tej roli przystojny Liam Hemsworth). Niezniszczalni poprzysięgają zemstę na Vilainie.

Przerysowane jest wszystko – od postaci, przez dialogi, po fabułę. Największe wrażenie robią jednak wszelakie odniesienia do samych aktorów i ich ról, takie jak: „I’m back”, „i kto jeszcze się tu zjawi? Rambo?”, „to powinno stać w muzeum! – Jak my wszyscy.” (Cytowane z pamięci). Chuck Norris w postaci Bookera uosabia wszystkie żarty na temat swojej osoby, zdaje się, że zabrakło tylko pani z banku.

Nie mogę odmówić sobie odniesienia do formy poszczególnych panów. Statham czy Crews to młodziaki przy Arnoldzie i Sylvestrze, którzy choć w podobnym wieku wypadają różnie. Może to zabieg celowy, ale moje odczucia są następujące: Niestety gubernator Schwarzeneger (65l.) w walce wręcz chyba większych szans nie ma (w filmie raczej strzela z dyżych spluw niczym terminatorJ). Jest sztywny i zalatuje botoksem. Chuk Norris (72l.!) choć kopie bez zarzutu to nieco przypomina woskową figurę siebie. Van Damme (52)  wygląda nieźle, niemniej jakby nie chciał pogodzić się z procesem starzenia. Zdecydowanie najlepiej prezentuje się sam Stallone (66l.),  który nie tylko nie używa botoksu (albo ma lepszy od kolegów), lecz  daje też niezły pokaz walki wręcz z Van Dammem. No i oczywiście Bruce Willis (57 l.), którego wypada raczej porównywać z Van Dammem niż Norrisem i Stallonem. To ten typ, który jest jak wino – im starszy, tym lepszy. Poproszę więcej w kolejnej części!

Do czego mogę się przyczepić to ilość i długość scen walki, to, że były naciągane tłumaczyć można specyfikę produkcji, ale mnie chwilami nużyły. Ilości oddanych strzałów i zadanych ciosów nie dałoby się zliczyć… Panom pewnie nie będzie to przeszkadzało ;)

Zobacz polski zwiastun Niezniszczalni 2!