Moda na robota. Filmy które popularyzują nauki ścisłe

Moda na robota. Filmy które popularyzują nauki ścisłe

Pomimo tego, że minęło wiele lat od powstania sławnego filmu „Krótkie spięcie” to temat robotyki i sztucznej inteligencji jest nadal bardzo na czasie – szczególnie w kinematografii. W czasach kiedy wszystko jest „smart” zastanawiamy się jak daleko może pójść technologia.

Nasze telefony potrafią rozpoznawać nasz głos, tablety mogą nas zlokalizować i zaprowadzić do celu kiedy się zgubimy a Siri odpowie na (prawie) każde nasze pytanie. To tylko narzędzia naszego codziennego użytku do których przywykliśmy, ale mało kto wie nad czym pracują naukowcy i czy wizja stworzenia sztucznej inteligencji jest odległa. Ciekawi tematyki są również scenarzyści filmowi. W ostatnim czasie pojawiło się kilka interesujących filmów dotyczących sztucznej inteligencji:

„Chappie” (2015) – Film opowiada o młodym Deonie (Dev Patel znany również z „Slumdog. Milioner z ulicy”), który pracuje w korporacji zajmującej się tworzeniem policyjnych robotów. Po godzinach bohater wymyśla metodę na stworzenie sztucznej inteligencji, kiedy w końcu mu się udaje stara się przekonać swoją szefową (Sigourney Weaver), aby do stworzonego już robota podpiąć jego system sztucznej inteligencji. Niestety, nie udaje mu się jej namówić, więc wykrada zepsutego robota przeznaczonego do zniszczenia,żeby sprawdzić czy jego metoda działa. W tym samym czasie grupa nieco „mało ogarniętych” przestępców wpada na pomysł aby porwać młodego naukowca, bo są przekonani, że na pewno ma „pilota” do wyłączenia wszystkich policyjnych robotów.

I w tym momencie rozpoczyna się cała akcja filmu – początek przypomina trochę „Krótkie spięcie”, bo ciężko nie polubić tytułowego Chappiego. Zachowuje się jak dziecko: uczy się mówić i naśladuje innych, podczas gdy przestępcy starają się go nauczyć jak strzelać i rabować. Pojawia się wiele komicznych scen jak robot stara się naśladować gangsterski chód i mówienie slangiem po czym za chwilę siada i maluje obraz jak prawdziwy artysta. Później następuje zwrot akcji i ze słodkiej historii o złych ludziach i ich robocim „dziecku” przechodzimy do części rodem z Robocop’a – krew, wybuchy, wojna maszyn. Być może że gdyby ten film był zrobiony na zasadzie „Taki Disney ale o robotach” to by mi się kompletnie nie spodobał, ale właśnie przez przełamanie konwencji i dodanie do historii efektów specjalnych i walk zrobiło się o wiele ciekawiej. Wizja samego robota w filmie może nie jest odkrywcza, ale to w jaki sposób jest pokazany charakter Chappiego jest interesujące.

„Ex Machina” (2015) – Podeszłam do tego filmu z dużym dystansem. „Bo co można jeszcze dopowiedzieć do historii o robocie, który wygląda jak człowiek?”- okazało się, że dopowiedzieć można wiele. Caleb (Domhnall Gleeson znany z „Czas na miłość”) to młody programista który po wygraniu konkursu zostaje zaproszony do posiadłości swojego szefa. Szybko okazuje się, że jego zadaniem na miejscu będzie przeprowadzenie testu Turinga („sposób określania zdolności maszyny do posługiwania się językiem naturalnym i pośrednio mającym dowodzić opanowania przez nią umiejętności myślenia w sposób podobny do ludzkiego” wikipedia ). Ava jako robot jest świetnie przygotowaną postacią – zarówno pod względem wyglądu jak i charakteru. Relacja pomiędzy Avą a Calebem jest hipnotyzująca. Mimo tego, że jestem bardzo nieufna i ciężko mnie w filmie zaskoczyć to jednak ta historia mnie zaskoczyła. Film skłania nas do przemyśleń nie tylko na temat tego, co się może stać jeśli powstanie sztuczna inteligencja ale także na temat tego czym w ogóle jest inteligencja i po czym ją poznać. Kwintesencją mogłoby być hasło „Nic nie jest takie, jak Ci się wydaje”.

„Her” (2013) – Ten film przedstawia zupełnie inne spojrzenie na sztuczną inteligencję, bo nie mamy tutaj żadnego robota, a oprogramowanie. Historia ukazuje samotnego pisarza Theodora (Joaquin Phoenix) , który instaluje inteligentne oprogramowanie mające na celu rozpoznanie potrzeb użytkownika i ich zaspokajanie. Opowieść zdawać by się mogła, że będzie prosta i nudna jednak prezentuje wiele problemów dzisiejszego świata- problemy z komunikacją międzyludzką oraz o pragnieniu bliskości. Główny bohater szybko przywiązuje się bowiem do swojego nowego systemu i zaczyna uważać go za realną osobę zacierając granicę pomiędzy światem rzeczywistym a wirtualnym. Głos oprogramowania nazwany Samanthą (Scarlett Johansson) traktuje jak bliską mu osobę – żartują razem, opowiadają sobie historie a także… flirtują. Samantha jest towarzyszką Theodora niemalże w każdej chwili jego życia. Pociesza go, doradza, rozśmiesza. Niektóre sytuacje w filmie mogą wydać się absurdalne jak daleko ktoś może się posunąć, aby tylko nie czuć się samotnie. Historia skłania do rozmyślań nad tym, ile czasu poświęcamy na realne kontakty z ludźmi w czasach kiedy komunikujemy się ze sobą za pomocą portali społecznościowych i telefonów.

Transcendencja (2014) – Niezastąpiony Johnny Depp jako Will Caster po śmierci zostaje „przeniesiony” do komputera – tak dosłownie ujmując. Jego świadomość zostaje przeniesiona na serwery i tworzy nieśmiertelną sztuczną inteligencję. Temat ten również był podjęty później w filmie „Chappie” lecz tutaj stał się motywem przewodnim. Przez cały czas trwania filmu odbiorca zastanawia się, czy aby na pewno wytwór, który widzi na ekranach monitorów przedstawiający obraz głównego bohatera, jest tą samą świadomością i osobowością. Natrafiamy na wiele ciekawych zagadnień np. fakt, że sztuczna inteligencja ciągle chce się rozwijać – zajmuje więcej serwerów, udoskonala swoje technologie. Jak daleko mogłaby posunąć się taka sztuczna inteligencja? Film nie odpowiada na to pytanie, lecz prowokuje do refleksji i przypomina o potędze tzw. „big data” (termin odnoszący się do dużych, zmiennych i różnorodnych zbiorów danych).

 

Nl8KjBO_-_Imgur

Sztuczna Inteligencja jest zdecydowanie jednym z ciekawszych tematów filmowych. To, co kiedyś uznawaliśmy na science-fiction nagle może okazać się niedaleką przyszłością. Nowe technologie co i rusz nas zaskakują nowszymi rozwiązaniami, od medycyny po urządzenia codziennego użytku.

Oprócz samej tematyki sztucznej inteligencji powstało również wiele filmów związanych z szeroko pojętą fizyką i technologią. W ostatnim czasie byliśmy niemalże „oblewani” wizjami reżyserów na temat przyszłości człowieka i wizji wszechświata. W zeszłym roku mieliśmy okazję zobaczyć Oscarowy „Interstellar”, który przedstawia między innymi wizję różnych wymiarów czasoprzestrzeni. Grupa naukowców odkrywa tunel czasoprzestrzenny (ang. Wormhole ), czyli „hipotetyczna właściwość topologiczna czasoprzestrzeni będąca rodzajem „skrótu” pomiędzy co najmniej dwoma obszarami Wszechświata lub rodzajem mostu łączącego wszechświaty”. W fizyce jest to tylko bardzo wiarygodna teza na istnienie tego typu zjawisk, ponieważ w przeciwieństwie do czarnej dziury tunel czasoprzestrzenny pozwalałaby także na przemieszczanie się w czasie. Film również przestawia teorię strun, która zakłada że przestrzeń, w której żyjemy, ma co najmniej 10 wymiarów. Kiedy jeden z bohaterów – Cooper (Matthew McConaughey) próbuje się skontaktować ze swoja córką z innej czasoprzestrzeni, wysyła jej wiadomości poprzez regał z książkami (brzmi dziwnie, wiem, ale przypuszczam że było to jedyne rozsądne przestawienie tego zagadnienia w filmie). W tej scenie można zobaczyć „obrazowo” jak reżyser widzi teorię strun i budowy czasoprzestrzeni. Jest to o tyle ciekawe, że do tej pory jeszcze nie widziałam filmu, w którym zagadnienie z fizyki byłoby w taki sposób ukazane – prosto i dosadnie. To oczywiście jeden z przykładów jak naukowe tezy zostają wykorzystane w kreacjach filmowych.

Warto też zwrócić uwagę na film „Lucy” (2014) oraz „Grawitacja” (2013). Pierwszy opowiada o poszerzeniu świadomości i przeniesieniu jej na serwery natomiast drugi o wyprawie kosmicznej.
Jakby wszystkie przedstawione filmy to było mało na dowód tego, że fizyka stała się modnym tematem, to polecam wam także program naukowy „Zagadki Wszechświata z Morganem Freemanem” (eng. through the wormhole) – przedstawiane są bardzo konkretne teorie fizyki i prosty i logiczny sposób, taki, aby każdy widz zrozumiał o co chodzi.
Bardzo mi się podoba fakt, że nauki ścisłe stały się tematami coraz to większej liczby filmów, seriali oraz programów. Sama kiepsko wspominam zajęcia fizyki w szkole gdzie tematy typu teorie względności były omawiane tylko na zasadzie robienia obliczeń a nie podawania realnych przykładów z otaczającej nas rzeczywistości. Dzięki wspomnianym filmom można zmienić swoje podejście do nauk ścisłych. Wizje reżyserów są ciekawe i dają kompletnie inne spojrzenie na to czym jest obecnie nauka i jak może zmienić się nasza dotychczasowa rzeczywistość.
Jeśli tak samo jak ja, nie macie zbyt dobrych wspomnień ze szkoły odnośnie nauk ścisłych lub po prostu chcecie się oderwać od rzeczywistości- niemal dosłownie, to polecam wam obejrzenie tych filmów. Kto wie… Może któraś z tych wizji niedługo stanie się realna?

large (9)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„The Big Bang Theory” zdjęcie: LINK

  • Kasia Nowak

    „Ona” zrobił na mnie wielkie wrażenie! Z powyższej listy nie widziałam jeszcze tylko „Lucy”

  • Izabella Strzałkowska

    Chappiego uwielbiam, do tego stopnia, że resztę filmów tego reżysera obejrzałam, Exmachina obejrzę na pewno i Grawitację, resztę znam. Polecę jeszcze Automatę, którą wyreżyserował i zagrał w niej A. Banderas