„Masz talent” – komedia zabawna i podnosząca na duchu

„Masz talent” – komedia zabawna i podnosząca na duchu

„Masz talent” w reżyserii Davida Frankela („Diabeł ubiera się u Prady” czy „Dwoje do poprawki”) jest niezwykle poruszającą komedią o spełnianiu się nawet najbardziej nierealnych i najbardziej skrytych marzeń.

Dodatkowo in plus za filmem przemawia, fakt iż jest on oparty na prawdziwych wydarzeniach dotyczących życia niezdarnego – wręcz safandułowatego Paula Pottsa – od jego pełnego przeciwności losu dzieciństwa poprzez młodość aż do dorosłości, kiedy to kluczowym momentem odwrócenia się „fortuny” jest udział w brytyjskim „Mam talent”.
Owym legendarnym już dziś występem wzruszył wówczas miliony widzów oraz internautów na całym świecie.

Jednakże owego nagrania z przesłuchania do programu nie obejrzałoby ponad 25 milionów internautów i Potts nie zdobyłby I miejsca na listach przebojów aż w 13 krajach, i nie sprzedałby ponad 3,5 miliona egzemplarzy debiutanckiej płyty – gdyby ktoś bezgranicznie w niego nie uwierzył. Co miało miejsce jeszcze na długo przed występem w słynnym talent show…

Reżyser – David Frankel twierdzi, że historia o skromnym sprzedawcy, telefonów, który wygrywa program „Britain’s Got Talent” a następnie robi oszałamiającą karierę muzyczną, od razu do niego przemówiła.
„Jestem ogromnym fanem Pottsa, odkąd zobaczyłem jego występ na YouTube – opowiadał. – Ktoś mi podesłał ten klip i natychmiast się w nim zakochałem. Link z jego wykonaniem „Nessun Dorma” rozesłałem wszystkim znajomym.”

Twórcę zawsze intrygował pomysł komedii umieszczonej w świecie opery, dostrzegł tu odniesienia do „Rocky’ego”, a nawet swoistą alegorię „Kopciuszka”.
Wszak opowieść o poniewieranym przez życie człowieku, który nie ma nic prócz talentu, a któremu w „czarodziejski” sposób udaje się, talent ów pokazać światu – bardzo tę baśń przypomina. Oczywiście po drodze (jak w każdej prawdziwej baśni) przytrafiają mu się różne smutne ale także śmieszne przygody.

Zazwyczaj filmy biograficzne rzadko bywają tak śmieszne jakbyśmy sobie tego życzyli, niemniej jednak w tym wypadku nastąpiło wręcz mistrzowskie pomieszanie gatunków – sprytne połączenie komedii obyczajowej z niemożebnie ckliwym melodramatem.
Im bardziej angielski humor bierze górę nad biografią Pottsa, dodatkowo zderzając się z włoskim humorem (fenomenalna scena przy rodzinnym stole) tym bardziej film epatuje ciepłem i optymizmem i tym bardziej trafia widza prosto w serce.

Całość świetnie zilustrowana nie tylko muzyką poważną ale też zupełnie współczesnymi melodyjnymi, popowymi kawałkami czyli mamy kolejny miszmasz- muzyczny.

James Corden bardzo dobrze poradził sobie z główną rolą, jest przekonywujący w swej kreacji bardzo szczery i prawdziwy. Pośród ról drugoplanowych bryluje bez dwóch zdań Mackenzie Crook (jednooki pirat ze znanej produkcji). Długowłosy, wyłupiasty chudzielec o ciekawej barwie głosu i niesamowitym akcencie, do tego miłośnik jednorożców efektownie i brawurowo odgrywa kilka scen.
Świetnie wypada (niezawodny od lat) – zwłaszcza za sprawą swojej mimiki i pozornej gburowatości Colm Meaney – tu jako mrukliwy ojciec głównego bohatera. Czarująca Alexandra Roach w roli ukochanej Paula od początku budzi sympatię a Julie Walter doskonała (ciągle aktorsko niedoceniana) tu w roli nadopiekuńczej i wspaniałej matki naszego śpiewaka.

„Słodka i zabawna” jak się określa tę komedię opowiada prawdziwą historię o tym, że nigdy nie można się poddawać i jak ważne jest „śpiewanie własnym głosem”.
Polecam.