„Looper: Pętla czasu” – Bruce Willis przenosi się w czasie, aby zabić samego siebie…

„Looper: Pętla czasu” – Bruce Willis przenosi się w czasie, aby zabić samego siebie…

„Looper: Pętla czasu” – Bruce Willis przenosi się w czasie, aby zabić samego siebie… Mafia, zabójstwa na zlecenie, mocne sceny i próba zmiany własnego losu – to glowne motywy filmu „Looper: Pętla czasu”.

 

 

Obraz został ochrzczony przez krytyków „współczesnym Matrixem”, jednak z obrazem Wachowskich ma niewiele wspólnego. W „Matrixie” został stworzony całkowicie nowy świat, a tu mamy do czynienia z podróżami w czasie, paradoksami i wpływem naszych działań na to co kiedyś się wydarzy.

Jest rok 2072, podróże w czasie są już faktem. Są nielegalne, a mafia przyszłości wykorzystuje je do swoich porachunków. Niewygodnych ludzi wysyła w przeszłość, by tam przy pomocy płatnych zabójców zwanych Looperami, zlikwidować ciała i zatrzeć wszelkie ślady. Wtedy poznajemy Joe (Joseph Gordon-Levitt), jednego z zabójców, który życie urozmaica sobie narkotykami, zabawą oraz gromadzeniem środków na „emeryturę”. Wszystko zmienia się, gdy ma zamknąć swoją własną pętlę. Mafia przysyła mu do do zlikwidowania samego siebie z przyszłości, starszego o 30 lat (Bruce Willis)…

Joe (Joseph Gordon-Levitt) nie wykonuje zadania, a jego pracodawcy z przyszłości nie tolerują nawet najmniejszej wpadki… Rozpoczyna więc pościg za samym sobą. Całą machinę nadzoruje tajemnicza postać, niedostępny BOSS, o którym niewiele wiadomo – Rainmaker. Pociąga za wszystkie sznurki, organizuje masowe egzekucje i sprawuje rządy za pomocą absolutnego terroru.

Starszy Joe (Bruce Willis) dowiaduje się, gdzie Rainmaker mieszkał 30 lat wcześniej. Wyrusza więc w podróż do przeszłości z misją – zabić młodego Rainmakera, naprawić przyszłość, uratować swoje życie i innych Looperów. Co oczywiście nie jest takie proste…

Oglądając Josepha Gordona-Levitta miałam wrażenie, że mam faktycznie przed sobą młodego Bruce’a Willisa. Aktorowi udało się naśladować w sposób perfekcyjny sposób mówienia, poruszania się swojej filmowej starszej wersji. Bruce Willis jest oczywiscie twardzielem, doświadczonym mężczyzną, z którego emanuje pewność siebie. Daje się tu odczuć dystans do swojego „młodszego ja”, który każdy z nas chyba zna. Gdy cofamy się myślami w przeszłość, niekiedy nasze poczynania wywołują protekcjonalny uśmiech na naszych twarzach. Bruce Willis twierdzi, że nikt nie musiał go przekonywać do wzięcia udziału w tym projekcie. „Kiedy dostałem scenariusz, od razu zadzwoniłem do mojego agenta i powiedziałem mu, że wchodzę w to” – powiedział aktor.

W główną kobiecą role wcieliła się tu Emily Blunt – gra tu doświadczona kobietę „z przeszłością”. Matkę małego Cida, którego gra również robi wrażenie. Nadmienię, że chłopiec ma mniej więcej 6 lat. Generalnie postacie filmowe są wykreowanie i zagrane po mistrzowsku.

Reżyserem i scenarzystą filmu jest Rian Johnson. Widać wyraźnie, że wpływ na to jak przedstawia historię „Loopera” miały klasyczne już w tej chwili filmy takie jak „Terminator” czy „Skanerzy” Davida Cronenberga. Stworzył tu wizję futurystycznej Ameryki, gdzie granice prawa i wolności osobistej wyznacza siła , oraz umiejętność posługiwania się bronią, którą każdy nosi przy sobie.  W „Looperze” tak jak w filmach noir,  nie ma podziału na dobrych i złych. Dominują odcienie szarości, pośród których  zatwardziali grzesznicy zyskują szansę na odkupienie, a sprawiedliwi mściciele gubią moralny drogowskaz.

„Looper” to dobry i ciekawy film, bez przesadnej ilości efektów specjalnych. Mimo, ze jest to obraz z gatunku Sci-Fi to jest realistyczny pod względem obrazu. Widz nie ma poczucia, że każda klatka została poprawiona komputerowo, ze film powstał całkowicie na komputerze generującym filmowe triki. Są one dawkowane z umiarem.

Zdjęcia do filmu powstawały w Nowym Orleanie, Napoleonville i Szanghaju. Realizowano je od 24 stycznia do 1 kwietnia 2011 roku.

„Looper – pętla czasu” możemy oglądać w w kinach od 2 listopada.

 

Poniżej możecie zobaczyć trailer filmu: