„Królestwo łabędzi” Zoe Marriott

„Królestwo łabędzi” Zoe Marriott

„Królestwo łabędzi” Zoe Marriott, to debiutancka powieść autorki, która zasłynęła w Polsce swoją późniejszą powieścią pt. „Cienie na księżycu”. Nie miałam przyjemności czytania „Cieni”, możliwe jednak, że wkrótce nadrobię tę zaległość.

Czytając powieść Marriott przez dłuższy czas miałam w głowie jedno określenie – „autorka ryzykantka”. Dlaczego?

 

 

Między innymi z powodu pierwszoosobowej narracji, która moim zdaniem jest trudna do przeprowadzenia w historiach odbiegających od naszego świata, albo kiedy bohaterami są ludzie młodzi.  Jest to sposób wymagający od czytelnika głębszego wejścia w świat wykreowany przez autora. Oczy bohaterki są bowiem, jedynymi oczami w świecie, który jest nam obcy, niezrozumiały – po prostu nowy.

W tym wypadku były to oczy Aleksandry, którą poznajemy jako  15 letnią „bystrą” (określenie na ludzi którzy posługują się magią). Bohaterka potrafi korzystać z energii natury – eneidy. Jej pochodzenie ze strony matki, to linia najpotężniejszych „bystrych”. Jej ojciec zaś jest królem. Pod rządami rodziców Aleksandry w królestwie żyło się znakomicie. Król był człowiekiem sprawiedliwym i mądrze zarządzał krajem. Jednak to matka zapewniała urodzaj i powodzenia krainie.  Jej obecność  skutkowała większym przepływem eneidy na ziemiach królestwa. Rolnicy zbierali przez to wyjątkowo duże plony, zwierzęta zaś rozwijały się lepiej. Po raz pierwszy spotkałam się z motywem magii, która była aż tak potężna by przyznać, że ma znaczenie strategiczne i polityczne dla całego królestwa. Fani fantastyki mogą szybko skojarzyć właściwości Aleksandry z przedstawieniami druidów. I pewnej mierze mieliby rację, jednak wiele elementów magii eneidy świadczy o tym, że jest to pomysł autorski.

Jak jednak wypadł pomysł na stworzenie czarodziejki-księżniczki? Moim zdaniem wyszło genialnie z dwóch powodów: królewski ród był raczej skromny, autorka nie przytaczała opisów złotych pucharów z diamentami a np. śniadania pod postacią owsianki z miodem (co kojarzy mi się nieco ze światem podań i legend) Jej moce magiczne, były zaś związane z naturą. Aleksandra nie chodziła z  różdżką, nie wyczarowywała kul ognia itp. Potrafiła jednak manipulować składnikami natury: wpuścić ciepłe powietrze w celu ogrzania pokoju, nakłonić drewno by zajęło się ogniem lub odepchnąć się w czasoprzestrzeni (teleportować). Zoe Marriott zaryzykowała, stworzyła ciekawą bohaterkę o licznych zdolnościach i ciekawej osobowości. Aleksandra nie jest jednak przekoloryzowaną postacią, jest niecodzienna ale w ujmujący sposób.  Bardzo skromna, lecz nieustępliwa.  Bohaterka godna baśniowego świata. Przytaczając luźno słowa Aleksandry – mam moc do zmiany świata ale czy jest ona wystarczająca?

Bohaterka będzie bowiem musiała zmierzyć z obcą magią, królewską intrygą, zdradą i wygnaniem. Doświadczy jednak aktu wielkiej odwagi i oddania, a jak na baśń przystało, wszystko powinno się dobrze skończyć. Może jednak i tu autorka nas zaskoczy? O tym musicie przekonać się już sami!

 

Tytuł: Królestwo łabędzi.

Autor: Zoe Marriott.

Seria: Poza czasem.

Wydawnictwo: Egmont.

Liczba stron: 260.

Oprawa: Miękka (i piękna!) J