Komiksy GIGANT

Komiksy GIGANT

Komiksy GIGANT. Jak co roku, we wrześniu dzieci wracają do szkoły – ja już nie (hehehehehe) – ale temat jest mi bliski ze względu na młodszych członków rodziny i dzieci znajomych. Wtedy też powracają wspomnienia… Zawsze przypominam sobie swój plecak, piórnik, kredki bambino, klej plastuś, krepinę i farby plakatówki. Każdy kto chodził do szkoły w latach 80-90 co roku kupował taka wyprawkę. Teraz dzieciaki mają swoje gadżety, ale emocje przy ich kupowaniu pozostają te same.

 

 

Jednak nie wszystko się zmieniło od czasów mojego dzieciństwa, co bardzo mnie ucieszyło. Podczas jednego z rodzinnych spotkań 8-latek podszedł do półki z książkami i wyciągnął z niej ponad 200 stronicowy komiks z Kaczorem Donaldem. Pokazał mi go. Był zupełnie taki sam, jak ten, który pamiętałam ze swojego dzieciństwa! Nie mogłam się powstrzymać i po kilku minutach sama zaczęłam go czytać. Tak dobrze pamiętam pierwsze gazetki z bohaterami Disneya :) Skończyło się tym, że pożyczyłam dwa numery Giganta i przeczytałam je z przyjemnością.

Nie będę komiksów poddawać szczegółowej analizie – nie czytałam ich po to, żeby je recenzować. Po prostu było mi miło, że kilkulatkowie będą mieć podobne wspomnienia do tych, które ja mam. Wychowałam się na historiach Kaczora Donalda, Siostrzeńców, Sknerusa, Daisy, Myszki Miki, czy Braci Bee. Przypomniałam sobie jak dużą przyjemność sprawiało mi czytanie… No i oczywiście nauka czytania – własnie dzięki komiksom nauczyłam się składać litery w słowa i wyrazy w zdania. Giganty po latach trzymają poziom – są zabawne, dynamiczne i można czytać je z przyjemnością. Dorośli mogą dostrzec w nich tak zwane „drugie dno” – teraz śmieszy już coś innego niż kiedyś. Teraz wyłapujemy konteksty i gry słowne, które kojarzą się z różnymi życiowymi i zawodowymi sytuacjami – SERIO!

Do komiksów z Kaczorem Donaldem, zawsze dodawane było „coś ekstra” – więc przyjemność była podwójna. Kto nie cieszył się magicznymi długopisami, czy seriami gadżetów skierowanych do młodych agentów? ;) Teraz widzę, że komiksy służyły mi również w inny sposób. Były małymi skarbnicami wiedzy, rozbudzały ciekawość świata, otwierały na naukę. Dla kilkulatka, kontakt z suchym tekstem nie jest pasjonujący, jeżeli dodamy do tego obrazki – sytuacja się zmienia. Skądś to chyba znamy, prawda? Żyjemy w kulturze obrazkowej, do której dołączone są krótkie/newsowe informacje. W końcu musimy przyswoić ich tak wiele, że bez tych nich nigdy by nam się to nie udało.

Zachęcam Was do ponownej lektury komiksów z Kaczorem Donaldem. Możecie czytać je wspólnie z dziećmi – bawić się razem i uczyć przy okazji. Kilka stron wystarczy, żeby wpaść w dobry nastrój i z nostalgią przenieść się w krainę dzieciństwa i beztroski. Własnie takimi wspomnieniami z dzieciństwa warto podzielić się ze współczesnymi kilkulatkami :)

 

Strona polskiego wydania Komiksów Gigant na facebooku: https://www.facebook.com/KomiksyGIGANT