Karbala – porządny, wojenny obraz o polskim bohaterstwie

Karbala – porządny, wojenny obraz o polskim bohaterstwie

Po obejrzeniu “Karbali”, muszę przyznać, że nasze kino byłoby bardzo ubogie bez tego obrazu.

Dlaczego? Jest to jeden z niewielu dobrych współczesnych wojennych filmów – mocny, prawdziwy, wciągający, z wartką akcją, bez patosu i kombinowania – jednym słowem rozrywka na wysokim poziomie.

Jest to film o Iraku. Na pewno jesteście ciekawi jak wypada na tle innych obrazów zrobionych za „wielką wodą”?

Otóż jest całkiem nieźle – zważywszy na budżet jakim dysponowali twórcy – niespełna 13 milionów złotych.

Scenograf stworzył „mały Irak” na warszawskim Żeraniu. Zbudował tu prawie 300 metrów arabskiej ulicy – m.in. sklepy, meczet i knajpki. Oprócz tego dziedziniec z dwupiętrowym ratuszem i posterunkiem policji, przed którym w żelaznej klatce siedzieli aresztowani filmowi Arabowie. Elewacje domów celowo przemalowano i zniszczono. Część zdjęć kręcona była także w Jordanii.

Jest to solidny film akcji, bez tandetnych efektów specjalnych. Walka polskich żołnierzy z atakującymi terrorystami jest dość różnorodna i różnorodna.

Fabuła oparta jest o fakty. Opowiada o bitwie rozegranej w Iraku w kwietniu 2004 r. Właśnie zaczęło się muzułmańskie święto Aszura. Bojówki Al-Kaidy i As-Sadra zaatakowały City Hall, czyli ratusz, w Karbali. Ich szturm trwający cztery dni i noce bez strat własnych odparło 40 polskich i 20 bułgarskich żołnierzy. Napastników zginęło prawdopodobnie około stu. Są tu dwa wątki – kapitana Kalickiego (Bartłomiej Topa), dowódcy obrony City Hallu, czyli bohatera, który nie chciał być bohaterem, i sanitariusza Kamila Grada (Antoni Królikowski), nowo przybyłego żołnierza, którego formalnie oskarżono o tchórzostwo na polu walki.

Pewnie wszyscy zastanawiacie się dlaczego historia tej bitwy Ujrzała światło dzienne dopiero po 11 latach – otóż

żołnierze broniący City Hall w Karbali, byli zobowiązani klauzulą milczenia. Zasługi zostały przypisane wojskom koalicji, a sprawa byłaby zamknięta i zapomniana, gdyby nie dziennikarze i filmowcy.

Film Krzysztofa Łukaszewicza to próba oddania hołdu żołnierzom

służącym na misjach w Iraku. Ale również pokazanie rodzimego kina akcji w nieco innej wersji,

bez “cukierkowatości”, a prawdziwym tłem historycznym.

Ogólnie film jest bardzo dobry. Świetna gra aktorska Bartłomieja Topy, przyzwoita rola Antoniego

Królikowskiego, ciekawie poprowadzony wątek przez braci Żurawskich.

Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to muzyka – jest jej odrobinę za mało i w niewłaściwych

momentach, jednak nie rujnuje to scen ani ogólnego wrażenia.

Obraz Łukaszewicza to wiarygodny, pełen emocji film wojenny,

który może i będzie budził różne emocje w społeczeństwie – będzie łączył i dzielił. Jednak jest to

film ważny i potrzebny, bez patosu mówiący o bohaterstwie.

unnamed (1)

  • Grzegorz Rogalski

    Byłem, widziałem – rewelacja!

  • beata_k

    Potrzebujemy takich filmów, to prawda. Ukłony w stronę twórców!

  • kranik

    Bardzo dobre kino. Czerpiące z amerykańskiego ale to dobrze. Co ważne, czerpiące dobrze!

  • Rafiiii

    Byłem wczoraj w kinie na Karbali i nie pamiętam kiedy widziałem tak dobry film :)

  • Dawid

    Znajomi byli na tym filmie i mi bardzo zachwalali, wiec na pewno się wybiorę. Ta recenzja mnie tylko upewniła w tym, że to będzie na prawdę mocne kino!

  • Katrina

    W Karbala urzekła mnie autentycznością i realizmem bohaterów. Dobrze, że twórcy w filmie nie zrobili z żołnierzy nierealnych super bohaterów.