Kangurzyca i Maleństwo

Kangurzyca i Maleństwo

 

Rodzicielstwo bliskości to odżywczy dotyk. Maluszek chce czuć swoją mamę jak najmocniej. W teorii rodzicielstwa bliskości zawiera się wiele, ale najkrócej można streścić je w trzech słowach: intuicja, natura, przytulenie.

Mamy, które kierują się intuicją, śpią z dzieckiem, karmią je piersią tak długo, jak dziecko tego chce i przytulają, przytulają, przytulają.

Bardzo ważny jest dla nowonarodzonego maluszka kontakt ze skórą mamy. Ale także taty czy starszego rodzeństwa. „Skóra do skóry” czyli kangurowanie.

Jak to się robi?

Połóż maluszka ubranego tylko w pieluszkę na swoich nagich piersiach. Pozwól mu usłyszeć bicie twojego serca, niech ukołyszą je ruchy twojej klatki piersiowej, kiedy spokojnie oddychasz, niech czuje twój zapach i ciepło twojego ciała.

Co to daje?

Maleństwo, kiedy jeszcze było w brzuchu, miało tam cieplutko i przytulnie. Wrażenia dotykowe były diametralnie różne od tych, które spotkały je po porodzie. Wcześniej wokół były wody płodowe i mała przestrzeń macicy. Kiedy dziecko przychodzi na świat, bardzo brakuje mu tej atmosfery i bezwzględnie potrzebuje „odżywczego dotyku”.

Kangurowanie obniża u noworodka poziom stresu. Dzieciaczek lepiej oddycha, serce i płuca lepiej pracują, reguluje się prawidłowo temperatura ciała. Maluszek ma lepszy apetyt i szybciej przybiera na wadze.

Na Zachodzie kanguruje się wcześniaczki zanim jeszcze opuszczą szpital i jest to coraz częstsza praktyka na oddziałach intensywnej terapii noworodka polskich szpitali. Kangurowanie jest zbawienne dla dzieci, które urodziły się w złej formie. Dzięki kangurowaniu szybciej zdrowieją i rosną.

Przytulaj więc swoją kruszynkę kiedy tylko możesz. Korzystne dla dziecka będzie kangurowanie nawet tylko przez 20 minut dziennie.

Poniżej obejrzysz niespełna 5-minutowy filmik Fundacji Kobieta i Natura o opiece i pielęgnacji noworodka w harmonii z naturą, w tym o kangurowaniu.

 

Źródło – supermamy.pl

 

  • Kalina Borowiec

    Zgadzam się w 100% i warto o tym pisać, bo ostatnio np. jest coraz większa moda na pozwalanie dzieciom się „wypłakać”, czyli zostawiamy malucha w łóżeczku żeby płakało tak długo, aż się najwidoczniej zmęczy i zaśnie. A przecież płacz jest sygnałem jakieś potrzeby, tak się dzieci z nami komunikują i naprawdę wtedy TRZEBA podejść i je przytulić.

  • Marta Chmielik

    To cudowny sposób także na wyjątkową bliskość, i niech tatusiowie tez kangurują nie ma się czego bać.