Warto rozmawiać. Z noworodkiem!

Warto rozmawiać. Z noworodkiem!

Choć doradzają to poradniki, zastanawiasz się, jaki jest sens w gadaniu do noworodków? Jak rozmawiać z noworodkiem? Wydaje ci się, że niewiele jeszcze rozumieją? Badania psychologów potwierdzają, że warto mówić do dzieci od ich pierwszych dni.
To, co powiesz do dziecka (i ile do niego mówisz) przed jego drugimi urodzinami, zaprocentuje w późniejszych latach. Dzieci, do których od urodzenia mówi się więcej, lepiej radzą sobie w szkole, rozwijają lepsze kompetencje komunikacyjne i uzyskują lepsze rezultaty w testach zdolności poznawczych w późniejszym wieku.

 

Naukowcy zyskali na to twarde dowody – Betty Heard i Todd Risley z University of Kansas opublikowali w piśmie „Education Review” wyniki badań, które prowadzili od dekady. Analizowali rozwój dzieci z 42 rodzin z Kansas City. Sprawdzali, jak to, w jaki w sposób i ile mówi się do dzieci od najmłodszych lat, przekłada się na ich rozwój poznawczy w wieku 9 lat.

Naukowcy stwierdzili przy tym, że dla rozwoju językowego istotne jest, z jakiej rodziny pochodzi dziecko. Te, które mają lepiej wykształconych rodziców, do 3. roku życia słyszą aż o 43 mln słów skierowanych bezpośrednio do nich, podczas gdy maluchy z rodzin o niższym statusie socjoekonomicznym tylko 13 mln – wynika z wyliczeń specjalistów. To aż 30 mln słów różnicy!

Badacze twierdzą też, że do dzieci trzeba mówić w domu. Nie nadrobi tego za nas żadna instytucja. Ani żłobek, ani przedszkole. Do tego słownikowe zaległości dzieci, do których mało się mówi, kumulują się z roku na rok. Potwierdzą to obserwacje innych naukowców.

Na tegorocznej konferencji Amerykańskiego Towarzystwa Krzewienia Wiedzy (American Association for the Advenced Science AAAS) referowane były badania, które pokazują, jak rozwija się słownik dziecka.

Badaczką zajmującą się tą dziedziną wiedzy jest Anne Fernald ze Stanford University. Odkryła ona, że już w wieku 18 miesięcy, kiedy maluch potrafi wypowiedzieć co najwyżej tuzin słów, językowo potrafi być sporo do tyłu w stosunku do rówieśników z bardziej rozgadanych rodzin. Doktor Fernald uważa, że różnice zaczynają się już od razu po urodzeniu.

Mierzyła, jak szybko dzieci przetwarzają język. Maluchom siedzącym na kolanach mamy pokazywała dwa obrazki: na jednym była lalka, na drugim piłka. Mówiono dziecku, na który obrazek ma spojrzeć, a kamera nagrywała jego reakcję. Dobrze rozwinięte językowo 18-miesięczne dzieci potrafią zidentyfikować właściwy obiekt w 750 milisekund, i jest to o 200 milisekund szybciej niż te z biednych, mało rozmownych rodzin.

Wydaje się, że to nieduża różnica? Kiedy dzieci osiągną dwa lata, przepaść w umiejętności przetwarzania języka potrafi rozrosnąć się do pół roku w porównaniu obu grup.

Jak zatem zadbać o rozwój dziecka? Czy musimy sami do niego mówić, czy wystarczy, że puścimy bajkę nagraną na płytę czy włączymy telewizor? Psychologowie rozwojowi nie mają wątpliwości: dzieci uczą się znaczenia słów z kontekstu, w jakim je słyszą. W różnych sytuacjach, jakich doświadczają. Lepiej przyswajają znaczenie słów wypowiadanych bezpośrednio do nich niż tych po prostu zasłyszanych w domu czy w telewizorze. Środowisko bogate w bodźce językowe dosłownie rzeźbi ich mózgi. Sprawia, że stają się one bogatsze, pojawia się w nich więcej połączeń neuronalnych.

W mózgu dziecka jest 100 mld neuronów, a każdy z nich może wytworzyć tysiące połączeń z innymi. Na trwałe pozostają w naszych mózgach tylko używane połączenia. Pozostałe zanikną. Dziecko, z którym dużo rozmawiamy, któremu czytamy już od pierwszych chwil, w wieku trzech lat będzie miało w mózgu tryliony nowych dróg, którymi biegnie informacja. Im mocniejsze połączenia, tym biegnie szybciej – tym lepiej i sprawniej dziecko kojarzy i rozumuje.

W USA powstała niedawno inicjatywa „30 milionów słów”. Chodzi o to, by zasypać językową przepaść dzielącą dzieci z mniej i bardziej świadomych rodzin. By dzieci do swoich trzecich urodzin nie żyły w ubogim językowo środowisku. Dlatego warto rozmawiać z maluchami. Używać trudniejszych zwrotów, bardziej wyrafinowanych słów. Opowiadać o czynnościach, które się wykonuje, opisywać otoczenie. Nie szkoda strzępić na to języka. W tym przypadku to mowa jest złotem.

  • Kalina Borowiec

    Do dziś pamiętam jak moja dwulatka na to czy chce is cna spacer powiedziała „nie jestem na to „psygotowana” – to tak a’propos trudnych słów ;-) Dlatego warto rozmawiać, zwłaszcza z dziećmi.

  • Joanna Karpik

    Niesamowita sprawa! Czasem mówisz do takiego kilkumiesięcznego typka i normalnie masz wrażenie, że rozumie wiecje niż wielu dorosłych… ;)

  • Sandra Kaminska

    podobno tylko nie mozna mowic jak dziecko (typu psytul etc) tylko norlmanie, tak jak do doroslego cżłowieka :)

    • Anna Pawlikowska

      a to nie jest łatwe ;)

      • LouLou

        w czym jest problem??

  • Izabella Strzałkowska

    Moim zdaniem nie ważne jest tylko to, co sie mówi, ale również jak się mówi – nie powinno się używać typowego zmiękczania, ponieważ to dezorientuje dzieci.

  • Anna Pawlikowska

    Do noworodka mówić, a kilkulatka (i później…) słuchać.