Imigranci

Imigranci

Jacques Audiard w swoich filmach portretuje Francję jakiej nie zobaczymy na kolorowych

widokówkach przewożonych z wakacji. To Francja mroczna i nieprzyjazna, którą trudno się

zachwycić. Tak było w „Proroku”, tak było w „Z krwi i kości” podobnie jest i w „Imigrantach”.

Dheepan to bojownik Tamilskich Tygrysów, który ucieka ze Sri Lanki przed groźbą śmierci.

Zabiera ze sobą swoją udawaną rodzinę, ponieważ tylko w ten sposób jest w stanie wydostać się z

kraju. Razem z 9-letnią Illayaal i udającą jego żonę Yalini, trafiają do francuskiej dzielnicy

opanowanej przez gangi. Dheepan zaczyna pracę jako dozorca w starym blokowisku, Yalini

zajmuje się starszym, schorowanym mężczyzną, a Illayaal zaczyna naukę w francuskiej szkole.

Wszystko zaczyna się układać dobrze, do momentu aż ich otoczenie nie staje się równie wrogie jak

w ich rodzimym kraju.

„Imigranci” kilka miesięcy temu podczas festiwalu filmowego w Cannes otrzymali główną

nagrodę, czyli Złotą Palmę. Teraz, kiedy wchodzą do kin ich temat okazuję się bardzo aktualny i

bliski nam wszystkim. Sytuacja w Europie wywołuje wiele dyskusji, ale zazwyczaj dyskutuje na ten

temat druga strona barykady. Audiard w swoim filmie dał głos samym imigrantom i to z ich

perspektywy prowadzi narrację. Pokazuje nam „obcego”, którego oglądamy na co dzień w

wiadomościach, którego mijamy na ulicy, który usiłuje nam sprzedać róże na ulicy. Obcego,

którego często się boimy, z którym nie chcemy mieć nic wspólnego. W „Imigrantach” Audiard

stawia nas obok nich i pokazuje nam jak wygląda ich życie. Skąd są, jakim językiem mówią, jak się

modlą, z jakimi demonami przeszłości muszą walczyć i z czym przychodzi im walczyć na co dzień.

Dheepan wraz ze swoją „nową rodziną” przyjeżdża z kraju owładniętego wojną i trafia do miejsca,

w którym toczy się kolejna wojna – wojna gangów. Każdego dnia spotyka ludzi, od których

próbował uciec, wplątuje się w sytuacje, od których chciał być wolny, widzi rzeczy, o których

chciał zapomnieć. Płonące samochody, strzelaniny, bójki. W miejscu, które miało być jego nowym

początkiem, azylem, zaczyna czuć się tak, jak w miejscu, z którego próbował za wszelką cenę

uciec. Każdy kolejny dzień znów zaczyna przypominać walkę o przetrwanie. W Sri Lance stracił

jedną rodzinę, nie pozwoli by historia się powtórzyła.

„Imigranci” to nie jest przyjemny film. To film, który daje przede wszystkim do myślenia. Ci,

ludzie, których tak wielu z nas nie chce w naszym kraju, też mają swój bagaż doświadczeń.

Każdego dnia walczą o przetrwanie, każdego dnia starają się zachować twarz. Warto ten film

obejrzeć, by choć przez 1,5 pochodzić w ich butach – zapewniam Was nie są one wygodne.

  • Kalina Borowiec

    Nagroda Złotej Palmy w Cannes to już dla mnie wyznacznik dobrego i zaangażowanego kina, a recenzja jeszcze dodatkowo zachęca. Widziałam zwiastun – przejmujący.

  • Kaja Malanowicz

    Obejrzę. Na pewno.

  • Irena Liszewska

    Wybieram się do kina w poniedziałek. Recenzja zachęciła mnie jeszcze bardziej.

  • Ania Starek

    Bardzo jestem ciekawa filmu, wybieram się w weekend do kina. Zwiastun naprawdę wzruszający.