„Dzwony wojny” biją w setną rocznicę wybuchu I wojny światowej.

„Dzwony wojny” biją w setną rocznicę wybuchu I wojny światowej.

Pięcioodcinkowy serial jest wynikiem koprodukcji BBC Worldwide i Telewizji Polskiej. Rzadko piszę o serialach, ale dwa wieczory spędzone z bohaterami „Dzwonów wojny” nie pozwolą mi szybko zapomnieć o tym co zobaczyłam.

Serial ma stosunkowo proste i czytelne przesłanie. Przypomnieć nam wszystkim o niespokojnych latach 1914-1918. I choć wiadomo jak straszny był to czas, to jednak film opowiada bardziej o wojnie jako doświadczeniu jednostki (m.in. młodych żołnierzy/ młodych ludzi) niż jest serialem historycznym . To produkcja mówiąca o europejskiej cywilizacji, która chwieje się w posadach, za każdym razem, gdy zamiast dyplomatów Państwa wystawiają przeciw sobie armaty.

3

W pięcioodcinkowym serialu poznajemy losy dwóch bohaterów i ich rodzin, na przestrzeni całej wojny. Thomasa z Anglii i Michaela z Niemiec, których jeszcze w czasach pokoju więcej łączy niż dzieli – są w podobnym wieku, podobnej sytuacji życiowej, a nawet są podobni fizycznie. Nie wiem, czy był to celowy zabieg, ale różnice między chłopcami widać praktycznie dopiero po założeniu przez nich charakterystycznych mundurów. Obaj twierdzą , że nie boją się wojny i są gotowi podjąć ryzyko – chcą „powąchać prochu” i przeżyć przygodę, jak najszybciej chcą znaleźć się na froncie. Szybko przekonają się, że wojna jest czymś, co nie niesie absolutnie nic pozytywnego. Nie ma w niej bohaterstwa, ani chwały, perspektywy uczciwego zarobku, ani nawet nadziei na powrót do domu. Wojna jest przedstawiona sposób realistyczny. Twórcy nie skupiali się na popisowych scenach walki, a za to położyli nacisk na emocje i przedstawienie konstrukcji psychicznej bohaterów – jakże kruchej w obliczu wojny.

„Dzwony wojny sugestywnie oddają optymizm nastrojów słonecznego sierpnia 1914 roku, by wkrótce do głębi poruszyć (Radio Times; Pick of the Day).

Obserwując bohaterów w kolejnych latach wojny widzimy, że nie można się do niej przyzwyczaić, ale można niejednokrotnie zatracić swoje człowieczeństwo by przetrwać. Coraz bardziej mechanicznie strzelając, padając, uciekając… i tak niemal bez końca. Ostatnią rzeczą, która trzyma Thomasa i Michaela w „całości” wydaje się być miłość oraz listy od rodzin. Czy wystarczy im sił, żeby dotrwać do końca wojny? A jeśli wrócą z niej, to w jakim stanie?

„Dzwony wojny” biją w setną rocznicę I wojny światowej, nie dla przypomnienia nam o samym fakcie historycznym, ani nie dla „uciechy” oglądania imponujących scen batalistycznych, ale po to, żebyśmy pamiętali, że wojna nie jest żadnym wyjściem. W okopach nie widać motywacji politycznych i nie widać ”głów”, które wydają rozkazy by ruszyć na wojnę. Widać za to cierpienie, śmierć i zmęczenie, czasem przebłyski nadziei i miłości.

Polecam Wam widowiskowe i niezwykłe „Dzwony wojny”, zgadzając się w pełni ze słowami TV Times , że „Scenariusz niezawodnie genialnego Tony’ego Jordana nie pozwoli wam oderwać się od ekranu”.

  • Agnieszka Nawrat

    Naprawdę dobry serial. Oglądałam z zapartym tchem.
    Mam też nadzieję, że będzie powtórka, bo przegapiłam pierwszy odcinek :(

  • Tomasz Wróbel

    Nie wiem czy miałbym tyle odwagi , co tamci młodzieńcy, gdyby przyszło mi iść na wojnę. Nawet nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Serial widziałem niemal cały (bez pierwszego odcinka) – bardzo dobra produkcja, oby takich więcej.