Dlaczego Zmierzch jest tak popularny?

Dlaczego Zmierzch jest tak popularny?

Dlaczego Zmierzch jest tak popularny? Spróbuje dać na to odpowiedź w tym wpisie. Co mnie zainspirowało? Byłam wczoraj na premierze ostatniej części Sagi Zmierzch, czyli „Przed świtem. Część 2″.  Na wypełnionej do ostatniego miejsca sali kinowej było mnóstwo dzieci, nastolatek, ale też…. ludzi 30+. O co chodzi?

 

 

To, ze nastolatkom film się spodoba, to jest pewne jak 2×2 jest 4. Bo – bohaterowie są w podobnym wieku co oni, cała historia zaczyna się w liceum, po kolei przeżywają razem z Bella i Edwardem swoje podobne kłopoty, rozterki, miłości, konflikty wewnętrzne, egzaltację. Są modne ostatnio wampiry, wilkołaki i nastoletnie napięcie seksualne, które podnoszą temperaturę i napięcie w młodych ciałach.  Wystarczy. Nastolatce :)

Ale zupełnie nie tłumaczy to fenomenu opętanych „Zmierzchem” dorosłych.

 

 

Zaczęłam troszkę grzebać w necie, czytać, porównywać. I znalazłam mianowicie, że nie tylko ja zadaję sobie pytanie o popularność Sagi w grupie wiekowej 30+. Robią to m.in. panie z tzw. Twilight Moms.

„Jestem dobrze wyedukowanym i zapalonym czytelnikiem, dużo czytam i mam bardzo analityczny umysł, więc zaszokowała mnie moja nagła obsesja na punkcie tej serii. Nigdy wcześniej nic takiego mi się nie zdarzyło i naprawdę mnie to przeraziło. Po przeczytaniu wszystkich opinii zaczęłam się też zastanawiać, dlaczego akurat ta seria książek zrobiła na mnie aż takie wrażenie, skoro czytałam wcześniej dziesiątki romantycznych opowieści i widziałam równie wiele filmów o miłości. Owszem, niektóre bardzo mi się podobały, ale nigdy nie miałam takiego świra na ich tle.” – pisze jedna z uczestniczek forum na amerykańskiej stronie www.twilightmoms.com, która grupuje matki ogarnięte obsesją na punkcie Sagi „Zmierzch”.

Panie z Twilight Moms , w których szeregach znajduje się wiele wykształconych osób m.in. psycholożki i spece od marketingu, ustaliły, że Saga wywołuje u niektórych odbiorców fizjologiczną odpowiedź organizmu, opartą na tym samym mechanizmie, co pierwsza faza zakochania. Jest to m.in. przyspieszony puls, burza hormonów, obsesyjne myśli, motyle w żołądku, wspominatoza, potrzeba ciągłego kontaktu z obiektem, utrata zainteresowania innymi sprawami w otoczeniu, problemy ze snem, utrata apetytu, poczucie euforii. Innymi słowy, zakochujemy się w tej historii jak w mężczyźnie. Wszystko, co ma z nią związek, jest przedłużeniem i podtrzymaniem tej relacji – fansite’y, blogi, gadżety, muzyka… i wiele innych.

Książka i sam film zahaczają tu bowiem o NLP – Neurolingwistyczne Programowanie – która ma wiele wspólnego z psychomanipulacją zbliżona nieco do hipnozy. Odpowiednie formułowanie zdań powoduje, że historia staje się dla nas niezwykle sugestywna, realna, przeżywamy ją tak, jakbyśmy byli w samym jej środku. Kolejna rzecz, którą wyłuskały Twilight Moms, to znakomicie nakreślone postacie, z którymi możemy się łatwo zidentyfikować niezależnie od wieku.  Nie chodzi tu oczywiście o chęć zostania wampirem, ale o siłę emocji, która towarzyszy np. miłości – niepewność, fascynacja, lęk przed odtrąceniem, pragnienie wzajemności i wybuch euforii, kiedy się ją odkryje, to jedne z najsilniejszych ludzkich pozytywnych przeżyć. Oglądając „Zmierzch” niektórzy po prostu przywołują w sobie wspomnienia i wskakują na emocjonalne ścieżki pamięci i przeżywają wszystko na nowo.

Z resztą tak o Sadze pisze sama autorka Stephenie Meyer- „Nie napisałam tych książek specjalnie dla nastolatków. Napisałam je dla siebie”. Gdy to mówiła, była niespełna 29-letnią mężatką, niepracującą matką trzech synów. Miała ochotę na romans? Nowe przeżycia związane z miłością? Zmęczyło ja niełatwe życie zapracowanej pani domu i matki? Hmmm :) Być może to tylko marketingowy chwyt, ale w wywiadach Meyer mówi, że pomysł na pierwszą część sagi jej się przyśnił. Chłopak – wampir, leżący na polanie z ludzką dziewczyną, rozmawiający o tym, jak się w sobie zakochali, chociaż on pragnie jej krwi. Nie mogła się od tego snu uwolnić nawet na jawie, więc usiadła i napisała dalszy ciąg. Ale co tak na prawdę napisała? Napisała baśń.

Jest to baśń, legenda o odkrywaniu samej siebie przez kobietę. Bella podejmuje nieodwracalną decyzję o połączeniu się na wieki ze swoim Superego (przemiany w wampira, aby móc zawsze być z Edwardem), ale tak na prawdę najbardziej boi się starzenia i braku atrakcyjności! Staje się starsza biologicznie niż niestarzejący się Edward wampir…  Jest to piętno kulturowe nałożone na kobiety…

W ostatniej chwili gdy Bella sądzi, że jest już gotowa do przemiany w wampira, poznaje sex. Po makabrycznej ciąży rodzi dziecko Edwarda i umiera. Tamta niedojrzała ONA, egocentryczna, pełna kulturowych zahamowań musi umrzeć, aby narodzić się na nowo jako nieśmiertelna, silna, piękna i pewna siebie matka i partnerka.

Ciąża to najbardziej uniwersalne doświadczenie setek pokoleń kobiet, akt największej siły kobiecej kreacji – była tym, co uruchomiło jej dojrzewanie, zmieniło dziewczynę w kobietę, która nie lęka się krwi i bólu, nawiązuje kontakt ze swoim ciałem i pierwotnymi instynktami. Dopiero wtedy była naprawdę gotowa na to, aby odkryć i ujawnić całą swoją siłę i moc, jaka się w niej kryła – czego symbolem jest przemiana.

Jej zwycięskie wyjście z trzeciej próby, nagrodzone nieśmiertelnością, pociąga za sobą także inne skutki. Owoc jej silnego związku z etycznym i pracującym nad swoim rozwojem Superego to niezwykła, obdarzona mocą córka Renesmee. Dzięki zwycięskiemu przejściu przez wszystkie próby Bella otrzymuje największy dar – kompletną, zdrową, dojrzałą kobiecość. Ma teraz moc chronienia siebie i swoich bliskich. Osłaniając mentalną tarczą całą swoją rodzinę i przyjaciół przed zewnętrznym zagrożeniem, nie tylko uosabia archetyp kobiety – tarczy, strażniczki rodziny, ale równocześnie na głębszym poziomie symbolicznie daje odpór tym siłom, które chcą zniszczyć jej wewnętrzną spójność i sprowadzić z powrotem do miejsca, które świat wyznaczył dla kobiet.

Podsumowując – Saga jest  bardzo mocną pod względem konstrukcji baśnią opartą na ponadczasowych archetypach. Pokazuje drogi naszej podświadomości do wewnętrznego rozwoju na poszczególnych etapach życia. Z tego punktu widzenia wiele reakcji osób, które poznają te historię staje się zrozumiałe – niejasne ale silne uczucie ulgi po połączeniu się skonfliktowanych bohaterów, kompletne nie zwracanie uwagi na słabą formę artystyczną, ciągłe powracanie do tej historii… Według psychologów, zajmujących się bajkoterapią są to jedne z najważniejszych wskaźników terapeutycznego oddziaływania danej baśni na danego czytelnika. Chcemy wciąż wracać do tych historii, które nam pomagają, bo mówią o nas i wskazują nam rozwiązania.

Kobiety w naszych czasach nie mają łatwo. W nowoczesnej cywilizacji zachodniej nie muszą już walczyć o przetrwanie własnymi pazurami ani ukrywać się przed łowcami czarownic, ale mają inne wyzwania. Normy społeczne pozornie poluzowały im kagańce, zaciskając w zamian obroże. „Kobieta współczesna to wir aktywności. Świat zmusza ją, żeby była wszystkim dla wszystkich” – pisze Clarissa Pinkola Estes. Na pomoc terapeuty też nie można za bardzo liczyć. Wg Estes, tradycyjna psychologia traktuje marginalnie albo zupełnie przemilcza głębsze sprawy, tak istotne dla kobiet: to co dotyczy archetypów, intuicji, seksu, naturalnych cykli biologicznych, wieku, specyfiki funkcjonowania, mądrości, iskry twórczej.

Dlatego właśnie Saga wypełnia tę bolesną lukę. Dlatego niektórzy nieświadomie nawet zaczynają mieć obsesję na punkcie tej dziwnej bajki i odnajdują w niej ulgę, siłę oraz właściwy porządek rzeczy.

 

Zobacz polski trailer najnowszej części Sagi: