Czas Herkulesów – Marcin Wroński

Czas Herkulesów – Marcin Wroński

Marcin Wroński w życiu parał się wieloma profesjami, był felietonistą i dziennikarzem radiowym oraz nauczycielem. Pisał artykuły o reklamach dla „Aida-media”, oraz książki dla dzieci.
Szeroko znanym i uwielbianym jest jego cykl o Komisarzu Maciejewskim (Zydze). Niedawno ukazał się ostatni już, wieńczący dzieło tom (XIX) przygód naszego ulubieńca. Koniec wieńczy dzieło jak to się mówi, co się potwierdziło w „Czasie Herkulesów”.

Pisarz na temat zakończenia cyklu wypowiada się tak:

Gdybym pisał za każdym razem tę samą książkę, to kryminałów o komisarzu Maciejewskim mogłoby być i sto. Jednak założyłem sobie, że każdy z nich ma być inny, dlatego to koniec.

Lubię kryminały retro, więc faux pas byłoby pominięcie tego, tym bardziej, że poprzednie z cyklu bardzo mi się podobały.

Nie każdy awans cieszy. Jako oficer inspekcyjny komisarz Maciejewski czuje się niczym carski rewizor i grzęźnie w papierkowej robocie. Gdy w czasie jego kontroli w Chełmie dochodzi do zabójstwa młodego zapaśnika, komisarz angażuje się w sprawę. Okazuje się bowiem, że w wielokulturowym, gwałtownie rozwijającym się mieście osiadło kilku dawnych zawodników, którzy kiedyś w oczach małego Zygi równi byli Herkulesowi. Maciejewski musi oddzielić dawne sympatie od faktów
.

Komisarz Zygmunt Maciejewski oddelegowany z inspekcją do Chełma jest tam traktowany niczym gogolowski rewizor i oczekiwany jak piąte koło u wozu. Zyga jako inspektor źle się czuje w tej roli i chcąc nie chcąc (choć bardziej chyba chcąc) angażuje się w sprawę pewnego zabójstwa. Sprawy jednak nie do końca układają się tak jak powinny… i o to chodzi w dobrym kryminale, więcej wam nie powiem, przeczytajcie koniecznie. Najlepiej wszystkie części z tej serii, choć można je „popełniać” niezależnie od siebie.

Klimat jak zawsze świetny – retro takie jak lubię, miejsce i czas perfekcyjnie dobrane, do tego ten lokalny (ówczesny) koloryt, plastyczność opisów. Intryga w zasadzie wciąga już od pierwszych stron, a humor przyprawia momentami o paroksyzmy śmiechu. Dla miłośników uczta prawdziwa. Także fani Jakuba Wędrowycza znajdą rzeczonego w tej książce (sic!).

Zygę lubić nie jest łatwo, najlepiej wiedzą to fani, ale jak „każda potwora ma swego amatora” to ma i on. W powieści w pewnym momencie pojawia się, nader efektownie (to moja ulubiona scena zresztą) jego kochanka Róża. Polecam serdecznie. 46cf59e8eb

  • Kalina Borowiec

    Wszystkich nie czytałam, dlatego jeszcze czeka w kolejce ten ostatni tom (choć najpierw częściowo zaczęłam czytać, ale odłożyłam na chwilę, ale z recenzji już zaciekawia. Dziękuję :-)

    • Paulina Mastalerz

      Mozesz śmiało od niej tez zacząć.. co prawda dobrze jest znać cała sagę ale Czas Herkulesow czyta sie z zapartym tchem nawet jako pierwsza. Ja tak właśnie zrobiłam a teraz wracam do poprzednich :)

  • Anna Nowalska

    Autor ma ciekawy język i poczucie humoru, nie trzbea być nawet fanem kryminału, by sie pdoobało

    • Magda Kalińska

      Ano nie trzeba, Herkulesi to literatura, która jak wciągnie, to pozamiatane… Dlatego, trzeba się uzbroić w wolne przed rozpoczęciem lektury xD

  • ZłotyFeniks

    „Intryga w zasadzie wciąga już od pierwszych stron, a humor przyprawia momentami o paroksyzmy śmiechu.” Zgadzam się w stu procentach, kocham te książki właśnie za humor, za te detale czasu i przestrzeni, za takie smaczki. Bardzo szanuję. Czytałam w wywiadzie, że będzie jeszcze jedna książka o Zydze, tym razem w formie opowiadań, także nie ma się co smucić, że to już koniec :)

  • Ilona Grzęda

    Przykłada się facet do roboty porządnie, to i efekt jest dobry. Lubię jego książki i na nie kasy mi nie żal, chociaż żal, że tak mało wypromowany :(