Cosmopolis – „american dream”?

Cosmopolis – „american dream”?

 

„Cosmopolis” to trzynasta powieść budzącego najwięcej kontrowersji, najbardziej prowokacyjnego i nowatorskiego współczesnego pisarza amerykańskiego Dona DeLillo. Jest on laureatem National Book Award, PEN/Faulkner Award i Jerusalem Prize.

 

W opisie powieści czytamy, że jest to „studium okresu prosperity w Stanach Zjednoczonych końca lat dziewięćdziesiątych, obraz świata wielkich pieniędzy i najnowszych technologii, a także wiwisekcja amerykańskiego marzenia„.

W pierwszym momencie mamy poczucie,  że jest to opowieść delikatnie „retro”. Pojawiamy się w 2000 roku i poznajemy głównego bohatera, którym jest 28-letni nowojorski miliarder Eric Parker. Właśnie wstał  po nieprzespanej nocy w swym 48-pokojowym apartamencie na szczycie 89-piętrowego drapacza chmur przy Pierwszej Alei i postanowił udać się…. do fryzjera.

Jednak świat powieści jest bardziej współczesny niż nam się zdaje. W pewnym momencie dostrzegamy tu niewesołą, dystopijną wizję przyszłości.

Eric Parker przemierza Manhattan w imponującej limuzynie, który tego właśnie dnia zablokowany jest z powodu prezydenckiej wizyty. Nowy Jork zza szyb limuzyny jawi się jako wielka kolorowa masa, współczesny Babilon.  To wielokulturowy tygiel, plastikowy sen z metką.

Limuzyna nie jest tylko manifestem bogactwa, jest też swoistym centrum dowodzenia. Parker, otoczony monitorami, śledzi kurs jena, od którego zależy stan jego finansów, spogląda na nowojorskie ulice, a także spostrzega, że ekran kamery w samochodzie pokazuje jego ruchy i gesty o kilka sekund wcześniej, niż sam wykonuje je w rzeczywistości…

I na to DeLillo zwraca symbolicznie naszą uwagę…

Na teratarlizację życia, sztuczność i powszechną manipulację. Podwójna umowność świata, przemoc powstała w konsekwencji pozornie uporządkowanej chaotycznej rzeczywistości i tragiczny finał….

Czytając „Cosmopolis” odczuwamy jakąś perwersyjną przyjemność. Świat tu ukazany jest w najgorszy z możliwych sposobów. To krąg piekła współczesnych „ludzi sukcesu”.  Wszyscy, których spotykamy na kartach powieści to jednostki wręcz obrzydliwe, których zachowania balansują na granicy zwierzęcych rytuałów. Jednak kolejne zdania i akapity wciągają czytelnika bezlitośnie.

DeLillo stara się ułatwić nam wejście w świat Erica. Autor, który uwielbia zabawy z językiem, pokazuje nam w specyficzny sposób kazda myśl Packera. Jego ruch czy mina rejestrowane są przez narratora z precyzją superkomputera, tak jak rejestrują go kamery w limuzynie, którą Eric porusza się po mieście. Strony książki stają się dla czytelnika tym, czym dla bohatera są monitory w tymże samochodzie. Dlatego, niczym w zwolnionym tempie, czytelnik analizuje rzeczywistość bardzo dokładnie, ale atmosfera przyspieszającego świata wraz ze zmianami językowym zostaje zachowana tak, abyśmy odczuli te zmiany czasu, przestrzeni i języka na własnej skórze.

I choć najlepiej odczuwa się je czytając książkę w oryginale, to warto „Cosmopolis” zwiedzić również z polskim „przewodnikiem”, choćby w ramach rozgrzewki przed wyścigiem z teraźniejszością i… premierą „Cosmopolis” na kinowym ekranie.

W kinach będziemy mogli zobaczyć film już 22 czerwca. W roli Erica Parkera wystąpi Robert Pattinson – gwiazda kultowej sagi „Zmierzch”. Reżyserii obrazu podjął się doskonały reżyser, David Cronenberg, znany m.in. z filmów „Niebezpieczna Metoda”, „Wschodnie obietnice”, „eXistenZ”, „Crash: Niebezpieczne pożądanie”.

Trailer „Cosmopolis”

Polski plakat

 

 

O Donie DeLillo…

Urodził się 20 listopada 1936 w Nowym Jorku. Jego powieści traktują o stanie społeczeństwa amerykańskiego, procesom jakim podlega jednostka we współczesnym świecie (np. Biały szum, Players, Mao II). Jego ostatnia powieść (Point Omega) ukazała się w 2010 roku.

Został uznany przez Harolda Blooma, za jednego z najwybitniejszych autorów współczesnej prozy amerykańskiej tuż obok Thomasa Pynchona i Philipa Rotha, co już wzbudza zainteresowanie autorem – i nie na darmo. DeLillo jest synem włoskich emigrantów, osiadłych w nowojorskim Bronxie, co może w pewien sposób tłumaczyć jego literacką postawę autsajdera, autor bowiem często zaznacza, że pisarz powinien stać z boku i opisywać świat, jednocześnie nie uczestnicząc w nim tak do końca. A chodzi tutaj o kontestatorską postawę wobec Ameryki i jej wiecznego mitu, bo ta oto tematyka przeważa w jego dość pokaźnej twórczości.