Chcesz kupić brutalną grę komputerową? Pokaż dowód!

Chcesz kupić brutalną grę komputerową? Pokaż dowód!

Chcesz kupić brutalną grę komputerową? Pokaż dowód! To nowy pomysł prof. Ireny Lipowicz, czyli Rzeczniczki Praw Obywatelskich. RPO doszła do wniosku, że dobrowolne, stosowane przez przemysł rozrywkowy oznaczenia PEGI to za mało. Jej zdaniem ograniczeniami wiekowymi powinno zająć się państwo. Gry takie jak np. ostatni hit sprzedażowy „GTA V” powinny być sprzedawane tylko osobom pełnoletnim, podobnie jak alkohol.

 

 

Brutalne gry komputerowe uwielbiali m.in. morderca Aaron Alexis, Anders Breivik, zabójca z Newtown, czy nastoletni mordercy z Columbine. Podobnie jak… duża część społeczeństwa, bo gra wiele osób.

Prof. Lipowicz wysłała list do ministra gospodarki w tej sprawie, poniżej fragment:

„Wsłuchując się w alarmujące głosy płynące od organizacji pozarządowych, w niniejszym piśmie pragnę zwrócić uwagę Pana Premiera na problem dostępności dla dzieci i młodzieży gier komputerowych o treściach przesyconych brutalnością i przemocą.

Wskazana powyżej kwestia aktualizuje się zwłaszcza w odniesieniu do gry o nazwie „Grand Theft Auto V (GTA V),” która od niedawna dostępna jest na polskim rynku. Moje szczególne zaniepokojenie wzbudza okoliczność, że twórcy tego tytułu proponują jego nabywcom rozgrywkę wypełnioną aktami przemocy i okrucieństwem”.

 
Nie natknęłam się do tej pory w swoim życiu na żadna ekspertyzę związaną ze szkodliwością gier. Musiałby się tu na pewno wypowiedzieć psycholog, który zajmuje się poziomem agresji u dzieci. Warto byłoby ten problem omówić bardziej szczegółowo. Ważna tu jest świadomość rodziców, którzy gry kupują swoim dzieciom. Powinni być świadomi tego, czy dany produkt wyrządza krzywdę ich dziecku, tak jak np. toksyczna plastikowa chińska lalka?

Natknęłam się w internecie na opinię twórcy „Dooma” – John Carmack – który uważa, że brutalne gry nie mają szkodliwego wpływu na ludzi. Wręcz przeciwnie – stanową swego rodzaju „oczyszczenie” dla gromadzących się w nas negatywnych emocji. W wywiadzie dla IndustryGamers współzałożyciel studia id Software przyznał, że debaty na temat przemocy w grach i ich wpływu na ludzi nigdy nie traktował poważnie.
„To jest w zasadzie rzecz dla ludzi, którzy chcą się pojawić w CNN i opowiedzieć o swoim zdaniu w tym temacie. I naprawdę uważam, że jest więcej dowodów na to, że brutalne gry zmniejszają poziom agresji i przemocy. Zostały przeprowadzone badania, które udowadniają, że jest to oczyszczające.Jeżeli przyjedziesz na QuakeCon i przejdziesz się trochę, to w porównaniu z dowolnym kampusem akademickim prawdopodobnie znajdziesz tam bardziej pokojowo nastawiony tłum”.

Znaczy, że gracze są nastawieni głównie pokojowo a szajbusy – także grające w gry – zdarzają się wszędzie? Carmack powołuje się na badanie, jednak nie podaje ich źródła… Jak więc to jest naprawdę?

Czy państwo powinno ingerować w sprzedaż brutalnych gier? Czy przepis o zaostrzeniu zasad dystrybucji pomógłby rodzicom w opiece nad dziećmi?