„Blizny” Katarzyny Michalik – Jaworskiej

„Blizny” Katarzyny Michalik – Jaworskiej

Gdy rodziłam mojego syna w szpitalu, myślałam o tym, że dzieci, które przychodzą właśnie na świat, nie mają równego startu. Wiele z nich ma z góry narzuconą drogę w życiu, są na swój sposób obciążone. Niektóre z nich będą żyły z piętnem… Taka jest właśnie Mira, bohaterka książki „Blizny” Katarzyny Michalik – Jaworskiej. To córka ojca samobójcy i matki pozbawionej uczuć, pasierbica i siostra alkoholika. Czy mając taki start w życiu, można samodzielnie wyplątać się z tego zaklętego kręgu? Czy można uniknąć powielania błędów w dorosłym życiu? Jedyne, czego Mirze przez całe dzieciństwo i wczesną dorosłość nie brakowało, to poczucie odrzucenia i rozpaczliwe uzależnienie od bliskich, od ich obecności. Zabrakło całej palety barw, jakimi może skrzyć się dobra młodość. Początkowo pomagała ucieczka w naukę, najpierw w szkole średniej, następnie na studiach. Sukces gonił sukces. Nieplanowana ciąża, a następnie kłopoty ze zdrowiem dziecka zatrzymały tę autoterapię. W samotnej walce o córkę Mira radziła sobie tak, jak umiała najlepiej, tak, jak nauczono ją w dzieciństwie – alkoholem. Zaklęty krąg…
Wielu z nas, przeżyło w swoim życiu stratę. Niekoniecznie jest to śmierć, czasami jest to kryzys, załamanie się dotychczasowego stabilnego życia. Stratę taką odbieramy prawie jak śmierć, coś bezpowrotnie w nas umiera. Aby przetrwać i nie załamać się, musimy się na nowo narodzić. Mimo, iż podnosimy się z porażki, głęboko w nas zostają blizny – lęk o to, czy podobna sytuacja znów nas nie spotka. Tych blizn niestety nigdy się nie pozbędziemy…
Książkowa Mirka umierała w ten sposób wiele razy; czytelnikom opowiada o sześciu z nich…

Blizny to bardzo dobra, choć bardzo trudna historia. Życie nie jest tu barwne i piękne – ono boli. Ten ból wydobywa się z papieru, który mamy przed sobą i chwyta nas za gardło…

Książka na pewno uświadamia nam problem z jakim borykają się DDA – Dorosłe Dzieci Alkoholików. Co istotne, opowieść jasno wskazuje, że choroba alkoholowa jest co najmniej w równym stopniu uwarunkowana środowiskowo, co genetycznie – bohaterka nie jest spokrewniona z alkoholikiem, z którym przyszło jej się wychowywać. Jednak wpływ jaki wywiera otoczenie jest niezwykle silny, a choroba alkoholowa przebiegła.

Podsumowując – warto sięgnąć po te książkę. Czy ma być to forma autoterapii, czy ujmująca historia osadzona w naszych współczesnych realiach, czy po prostu uczta artystyczna. Powieść jest ciekawa i dobrze napisana. Polecam kawał dobrej literatury.