„Bitwa pod Wiedniem” – dobre kino familijne

„Bitwa pod Wiedniem” – dobre kino familijne

„Bitwa pod Wiedniem” – to dobre kino familijne. Ale od początku… Dużo się ostatnio mówi o „Bitwie pod Wiedniem”, nie zawsze dobrze. A takie kontrowersje budzą też ciekawość. Po prostu nie mogłam nie wybrać się na ten film! Nie mniej interesujący jest  fakt, że film jest produkcją włosko-polską, a wyreżyserował go włoski reżyser Renzo Martinelli.

 

 

Chyba już rozumiem skąd ta gorycz wśród krytyków, zapewne spodziewali się patriotycznego dzieła opiewającego polską i tylko polską historię….

Tymczasem Polacy są w tym filmie tylko jednym z wielu narodów, który bierze udział w obronie Wiednia. I choć wojska Sobieskiego odgrywają istotną, wręcz przełomową rolę, nie są w centrum uwagi. Trudno mieć o to pretensje do reżysera, który skupia się na włoskiej części historii. Znaczna część filmu jest bowiem poświęcona włoskiemu mnichowi Marco d’Aviano (tu świetna rola zdobywcy Oscara Murray’a Abrahama). Poznajemy historię powołania Marco, jego działalności na rzecz pojednania chrześcijan i arabów i wreszcie duchowego przewodnika zagrzewającego wojska do walki. Przez znaczną część filmu akcja dzieje się na przemian we Włoszech lub Wiedniu oraz po tureckiej stronie. W tej części filmu poznajemy życie dowódcy osmańskiego Kary Mustafy i jego rodziny. Kulminacyjnym momentem filmu jest tytułowa bitwa.

 


 

Warto jeszcze wspomnieć o genialnej moim zdaniem roli Piotra Adamczyka jako Leopolda I Habsburga. Zniewieściały i tchórzliwy król naprawdę wywołuje salwy śmiechu. Nie wiem, jaki naprawdę był Leopold, ale już zawsze będę go widzieć jak ufryzowanego Adamczyka z nieodłączną chustką w ręku.  Minusem filmu są efekty specjalne, ale myślę, że to po prostu kwestia budżetu. Nie od dziś mówi się o tym, że polskie instytucje kulturalne odmówiły finansowania produkcji. Przez co wiele elementów świata przedstawionego musiało zostać zastąpionych komputerową animacją. Dużym plusem natomiast jest wartka akcja, film trwa ponad dwie godziny i naprawdę ciężko się na nim nudzić. Zdziwi się natomiast ten, który oczekuje czysto historycznej produkcji. Film ma bowiem elementy fantastyczne, a klimat raczej familijny, niż taki śmiertelnie poważny, do jakiego przyzwyczaiło nas polskie kino historyczne.