Asy bez kasy

Asy bez kasy

Życie pisze najlepsze scenariusze. Ta wyświechtana teza nabiera w przypadku filmu „Asy bez kasy” nowego wymiaru. Bo tym razem życie napisało scenariusz tak nieprawdopodobny, absurdalny i zakręcony, że mogło wyjść z tego tylko jedno: przezabawna komedia.

Tak. Historia pokazana w filmie „Asy bez kasy” wydarzyła się naprawdę. Co prawda, ciężko w to uwierzyć, ale plansze na koniec filmu, przedstawiające zdjęcia prawdziwych bohaterów tych wydarzeń, nie pozostawiają złudzeń. Historia osnuta jest wokół jendje z największych w historii USA kradzieży gotówki. To, co jest tu interesujące, to fakt, że napadu nie dokonali „wykwalifikowani” profesjonaliści czy gangsterzy, ale ludzie pędzący do tamtej pory najzwyklejsze na świecie życie, wręcz nieudacznicy.

Twórcy nie przedstawiają nam jednak w stu procentach realistycznej opowieści, a fakty historyczne traktują jedynie jako punkt wyjścia. Gdzie tylko się da podkręcają sytuację, destylują z rzeczywistości wysokooktanowy komizm. Wszystkie te zabiegi wychodzą filmowi na dobre, owocują bowiem prawdziwą kaskadą gagów, absurdalnych scen oraz katalogiem niezwykłych bohaterów.

Credit: Glen Wilson Copyright:  © 2014 Armored Car Productions, LLC

Mamy tutaj parę konwojentów gotówki, którzy postanawiają okraść przewożony ładunek, czyli siedemnaście milionów dolarów. Niestety, w sprawy miesza się podejrzany Steve, chcący uchodzić za mózg całej operacji. Jego knowania, intrygi oraz nieposkromiona chciwość sprowadzi na bohaterów wiele kłopotów. Członkowie złodziejskiej szajki zaczną zwalczać samych siebie.

Za kamerą „Asów bez kasy” stanął Jared Hess, fachowiec od komedii, twórca rewelacyjnego „Napoleona Wybuchowca”. Czuć tu jego rękę i doprowadzony do perfekcji gagowy styl. Jednak największą siłą filmu jest obsada. Hess skompletował na planie prawdziwe komediowe dream team. Zack Galifianakis, będący dzisiaj numerem jeden wśród aktorów komediowych, jest tu klasą sam dla siebie i dźwiga na swych barkach niemal cały film. Kristen Wiig znów potwierdza swój niesamowity talent, w dodatku jej stonowane, ironiczne aktorstwo stanowi znakomitą przeciwwagę dla szarżującego Galifianakisa. Owen Wilson może nieco odstaje od duetu głównych bohaterów, jednak także trzyma poziom. Na wspomnienie zasługuje dwoje aktorów tworzących postaci drugoplanowe, czyli Jason Sudeikis w roli płatnego zabójcy oraz Kate McKinnon grająca dziwaczną narzeczoną głównego bohatera.

Film jest bardzo zabawny, świetnie zagrany i sprawnie opowiedziany. Stanowi świetne remedium na jesienną słotę.

komedia-asy-bez-kasy