ARS Dragonia – potwory są bliżej niż myślimy!

ARS Dragonia – potwory są bliżej niż myślimy!

ARS Dragonia – potwory są bliżej niż myślimy!  Najnowsza książkę Joanny Jodełki przeczytałam…prawie, że z drżeniem, ponieważ jest to pierwsza książka młodzieżowa spod jej pióra. Wielokrotnie nagradzana za powieści kryminalne autorka odważyła się napisać książkę dla nieco młodszych czytelników. Piszę – odważyła – ponieważ napisać dobrą książkę młodzieżową jest trudniej nam się to wydaje.


Bohaterem ARS Dragoni jest nastolatek, Sebastian Pitt, który przybywa na zagranicy na pogrzeb swojego dziadka. Zwiastunek pierwszych dziwnych wydarzeń stanie się fakt, że ojciec Sebastiana, będzie zaskoczony widokiem syna, którego zaproszenia na pogrzeb wcale nie wysyłał, (choć śmierć dziadka jest faktem). Dopełnienie wstępu stanowi spotkanie z tajemniczą Luną – drobnej dziewczyny, której w jakieś sposób udaje się uratować Sebastiana przed kolejnymi ciosami osiedlowych rycerzy ortalionu. ;) Jak tego dokonała?

 


Sebastian zacznie szybko odkrywać, że poznańskie ulice kryją w sobie więcej zagadek i zagrożeń, niż zwyczajna brutalność ulicy. Potwory – gargulce, przerażające twarze, smoki i gryfy, które spoglądają na nas ze starych kamienic, żyją naprawdę. Są piękniejsze i groźniejsze niż nieruchome pomniki, lecz tylko nieliczni są w stanie oglądać je w naturalnym środowisku – równoległych światach. Sebastiana przeraża ten świat i słusznie. Szybko jednak odkryje, że nie jest w tym świecie bezbronny. Nasz bohater posiada dar zaginania czasu, zupełnie tak jak jego ojciec i dalsi przodkowie. Ta umiejętność będzie mu niezbędna do przeżycia, ponieważ świat, który wykreowała J. Jodełka jest bez mała – mieszaniną wszystkich znanych mi mitologii świata! Polski nastolatek będzie musiał mierzyć się z siłami, które zamieszkują świat od niepamiętnych czasów. Znajdą się w nim potwory i bóstwa rodem ze starożytnego Egiptu, Grecji oraz istoty, które wielokrotnie przewyższają siłą postacie tj. Tanatos np. Er Rai, która ingeruje w fabułę w zamiarem wyrównania szkód w świecie, w którym toczy się wojna. Wierzcie mi, że postać kobiety, która z uśmiechem wkracza na scenę bitwy by jedynie wyrównać zawirowania w czasoprzestrzeni potrafi być przerażająca. Zwłaszcza jak jej „neutralna” ingerencja sprowadza zagładę na…to już zostawię wam do odkrycia.
Sama postać i jego rola w niezwykłej rozgrywce fascynują. Nasz bohater nie jest wybitnie uzdolniony intelektualnie – na tle pradawnych istot mogłoby się wydawać, że jest skazany do bycia jedynie marionetką w rękach mądrzejszych – wrogów i przyjaciół (a ten podział w ARS Dragoni wcale nie jest prosty). Na szczęście odkryta odwaga i składnik „młodości” bohatera pozwolą mu wyrwać się z rąk manipulatorów i własnych wątpliwości.
Na komentarz zasługuje samo wydanie książki. ARS Dragonia jest bogata w ilustracje, a na samym jej końcu znajdziecie dodatek w postaci kilkunastostronicowej galerii rysunków poświęconych istotom z książki. Książka przeplatana jest również wstawki w formie wieloletnie prowadzonego śledztwa w sprawie tytułowej organizacji ARS Dragonia. Możemy dowiedzieć się z nich, jakie obawy mieli ludzie stykając się ze zjawiskami przekraczającymi możliwości naszego poznania, oraz jak zareagowaliśmy na wieść, że przydarzyło nam się naszym bliskim coś nadprzyrodzonego? Bliżej mi do racjonalistki, dlatego nie uwierzyłabym pewnie w istnienie gryfów (w dodatku mówiących i posiadających moce) nawet jakbym je zobaczyła. Jeśli jednak zobaczyłabym ranę po ugryzieniu, to byłaby już taka szansa.
Polecam wam przeczytać historię tego magicznego galimatiasu. ARS Dragonia zaspokoi głód fanów fantastyki, wciągnie miłośników kryminałów i historii paranormalnych. Strzeżcie się jednak – czytajcie książkę Jodełki rozważnie i bez pośpiechu. Łatwo pogubić się w mnogości wątków stworzonych przez autorkę, ale jest to jedna z niewielu pozycji, w których zatrzymywałam się by kilkukrotnie przeczytać jakiś fragment z tego powodu, że był on po prostu piękny.